wtorek, 13 maja 2014

I'm looking for you



Rozdział 10.
Mijały dni, mijały tygodnie. Można było odnieść wrażenie , że wszystkim żyło się lepiej. Harry był zafascynowany nową pracą i starał się by wypaść w niej jak najlepiej. Izak nauczył się chodzić i powoli zaczynał mówić.  Liv  opuściła szpital i szczęśliwie wracała do zdrowia , Black wydawał się mieć przed oczami tylko ją , tak jakby to co usłyszałam od niego wcześniej nie miało większego znaczenia, Paula i Em wróciły razem z resztą naszej starej paczki do Londynu. Wszyscy byli tacy szczęśliwi … prócz mnie . Ja uśmiechałam się sztucznie, śmiałam się na siłę , starałam się robić wszystko co możliwe, żeby nikt nie zauważył , że , gdy jestem poza domem ciągle odwracam się za siebie , żeby sprawdzić czy ktoś mnie nie śledzi , że nałogowo sprawdzam czy drzwi do domu są zamknięte , że boję się o własne życie. Nie potrafię zapomnieć o słowach Tony’ego , zabrać mnie Harry’emu  mężczyzna przecież może tylko w jeden sposób – pozbawiając mnie życia.
Mimo , że minęło dość sporo czasu od mojej wizyty w twierdzy wroga ja wciąż nie wspominałam Styles’owi o tym co tam się wydarzyło. Omijałam ten temat  tak bardzo jak tylko mogłam , nie byłam w stanie mu o tym powiedzieć. Zezłościłby się i to z takim skutkiem, że ponownie próbowałby zabić Black’a , co mogłoby się skończyć więzieniem – znowu.  Dlatego wolałam zachować ten nic nieznaczący fakt dla siebie , po co będę zawracać mu teraz głowę ? Przecież jest teraz taki szczęśliwy, chyba nigdy po tym jak podziemia spłonęły nie widziałam go takiego , wcześniej tylko udawał dla moje dobra … teraz rolę się odwróciły. Jednak ja nie potrafię  grać tak dobrze jak on i czuję, że za niedługo wszystko wyjdzie na jaw … a to nie skończy się zbyt dobrze…
***
Powoli zapadał zmrok , zima wraz ze swoim nadejściem znacząco skróciła dzień , a także przyniosła śnieć  i mróz. Dzięki dwóm ostatnim czynnikom chodnik był tak śliski , że ledwo mogłam ustać na nogach, dziś naprawdę żałowałam, że zamiast wygodnych , starych i płaskich botków postanowiłam założyć dopasowane botki na wysokim obcasie. Właśnie wracałam od siostry, która dosłownie zmusiła mnie , żeby dziś ją odwiedziła , ponieważ musiała opowiedzieć mi coś bardzo ważnego.
Tą niezwykle ważną rzeczą okazała się wiadomość o jej zaręczynach z Black’iem. Uroczo.
Miałam zamiar udusić chłopaka , który przez ostatnie dwie godziny siedział tuż obok mnie i za każdym razem, gdy jego „ukochana” opuszczała salon próbował mnie obmacywać. Na samą myśl o tym miałam odruch wymiotny.
To, że Tony był u Liv było także jednym z powodów dla , których postanowiłam do domu wrócić pieszo i samotnie. Skoro mężczyzna był z moją siostrą nie mógł mnie skrzywdzić , prawda? Poza tym , Harry kończył swoją zmianę dopiero za godzinę , więc nawet ,gdybym bardzo chciała to nie miałabym jak inaczej wrócić, ponieważ prawa jazdy nie posiadam … chyba najwyższa pora to zmienić.
Szłam powoli patrząc pod nogi i starając się nie stracić równowagi. Pod nosem podśpiewywałam ulubioną piosenkę , po raz pierwszy od dłuższego czasu czułam się naprawdę bezpieczna. Skoro on jest tam , a ja tu to nic , a nic mi nie grozi.
Nagle na ulicy zrobiło się ciemno, podniosłam głowę do góry , lampy przestały świecić… Wpatrzona w górę , nie zauważyłam butelki leżącej na ziemi , jednocześnie potykając się o nią i boleśnie upadając na chodnik.
- Auć ! –syknęłam pocierając  obolałą nogę.
Nawet nie zauważyłam jak w jednej chwili wokół mnie zrobiło się pusto , ludzie dosłownie wyparowali !
Rozejrzałam się dokładnie. Jedyne postacie , które zdołałam dostrzec były wysokie … w miarę jak tylko byli bliżej rozpoznałam , że to mężczyźni. Ufff… może ktoś wreszcie pomoże zwlec mi się z zimnego betonu.
Jednak , zakapturzeni  osobnicy, którzy coraz szybciej mnie otaczali nie wyglądali na takich , którzy chcieli pomóc niezdarnej dziewczynie na ulicy , wyglądali no cóż niebezpiecznie.
- Możesz powiedzieć dobranoc księżniczko – powiedział największy z nich po czym z ogromną siłą uderzył mnie pięścią w twarz….

***
Wciąż nie wiem jakim cudem udało mi się dotrzeć do domu. Każda część ciała dawała mi znać o tym jak bardzo jest zmasakrowana . Czułam jak krew płynąca rany na czole spływa mi po twarzy , miałam wrażenie , że jedna z nóg jest złamana. W duchu modliłam się, żeby tylko Harry’ego nie było jeszcze w domu.
Drzwi były zamknięte, więc Styles’a jeszcze nie było , on nie dbał o to by zawsze je zamykać. Gdy tylko znalazłam się w środku powlekłam się do łazienki , Izak był u mojej mamy , Harry miał odebrać go po pracy , więc mogłam spokojnie zająć się doprowadzeniem się do względnego porządku.
Zrzuciłam z siebie ubranie i stanęłam przed lustrem. Moja skóra powoli zaczynała sinieć , a rany cięte się zasklepiać , mimo wszystko wyglądałam paskudnie. Ktokolwiek wysłał tych napastników może być z nich dumny , spisali się perfekcyjnie !
Boże…
Po co ja się zastanawiam , przecież to takie oczywiste czyja to sprawka !
Teraz już będę wiedzieć , że tak naprawdę nigdzie prócz własnym domu nie jestem bezpieczna .
- Kochanie wróciliśmy ! – krzyk Harry’ego wyrwał mnie z rozmyślań.
Spanikowałam , chłopak nie mógł zobaczyć mnie w takim stanie , jeszcze zacząłby się czegoś domyślać !
Chwyciłam za wiszący na wieszaku ręcznik i szybko się nim owinęłam zasłaniając rany na brzuchu , dość duże przecięcie na nodze mogę wytłumaczyć  upadkiem , ale co z twarzą ?!
Klamka poruszyła się , Harry zaraz wejdzie do środka ! Cholera… jedyne co wpadło mi do głowy to odwrócić się tyłem do drzwi .
- Cześć piękna – odezwał się Styles i przytulił mnie od tyłu.
Syknęłam z bólu, gdy jego silne ręce oplotły moją talię. To tak potwornie bolało …
- Wszystko dobrze? – zapytał lekko zdezorientowany chłopak.
- Tak – odpowiedziałam trochę zbyt szybko.
- Alexis co się dzieje ? – zapytał chłopak.
Milczałam.
- Alexis – odwrócił mnie gwałtownie , w tej samej chwili ręcznik , który wcześniej okrywał moje ciało zsunął się opadł na podłogę.
Wszystkie obrażenia były widoczne. Mój ukochany stał tuż przede mną , patrzył na mnie z niedowierzeniem , a ja próbowałam nie rozpłakać się z bólu.
- Kogo mam za to zabić?
________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że rozdział wam się podobał i nadrobiłam nim ostatnią nieobecność :) W tym tygodniu rozdział będzie dopiero w piątek, gdyż prawie codziennie mam jakieś sprawdziany ;/ Trzymajcie za mnie kciuki , a ja będę trzymać za was <3 Love you all xoxox

20 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ W PIĄTEK <3

9 komentarzy:

Karolina Cichy pisze...

Odwrót spraw ja sie caly czas zastanawiam jak ty potrafisz takie cos wymyśleć zaskakujesz mnie z każdym rozdziałem bardziej. Rozdzial super ciekawy i wciągający . Czekam na next

Anonimowy pisze...

Jezu...zaraz dostane zawału...

Nastka.. pisze...

Kkkkoocchhaamm!
Czekam do piątku.
Oby lig nie wyszła za Tony'ego.
Pozdrawiam i weny:*

Werdż i pisze...

Najlepszy rozdział !! <3 czekam czekam czekam na następny :D

Sylwiaa Sochaa pisze...

O maj gasz !! (xd) Jakie to jest cudowne !! <3 Kocham ten rozdział ! *,* Czekam na następny ;*

Angelika S pisze...

Kocham cudeniko czekam na szybki next :)

Anonimowy pisze...

Kocham czemu tak mało komentarzy. Dziewczyny komentować :D

Oliwia Poddębniak pisze...

Właśnie :c komentujcie! Kochana prosze pisz daleej! ;* kocham bardzo

Anonimowy pisze...

Będe z tobą szczera. Twój blog jest cudny, twoje opowiadania są zajebiste ale "I'm looking for you" jest już nudne. Nic się wgl nie dzieje, akcja jest nie ciekawa. Reszta twoich czytelniczek może się ze mną nie zgodzić i ja to rozumiem, ale moim zdaniem nic się nie dzieje. Nie mam na celu urażenia cie, bo jak wspomniałam na początku uwielbiam twojego bloga, ale mogłabyś wprowadzić troche więcej akcji w to.~ ola