środa, 23 kwietnia 2014

I'm looking for you



Rozdział 5.
Chłopak wszedł do środka zostawiając mnie samą . Przez dłuższą chwilę stałam tępo wpatrując się w barierkę otaczającą taras , słowa , które wypowiedział chwilę temu jeszcze do mnie niedotarty.
„Chciałbym w to wierzyć”
Co ?!
- Styles stój ! – krzyknęłam wbiegając do pomieszczenie.
Harry zatrzymał się przed drzwiami wyjściowymi , dłoń miał zaciśniętą na klamce , chciał wyjść.
- O co ci chodzi? Chciałbyś w to wierzyć ?! Nie wierzysz , że cię kocham ?! – nie panowałam nad sobą.
- Nie o to chodzi… - mruknął wciąż się nie odwracając .
- To o co?
- Po prostu nie wiem czy to wszystko ma sens – po tych słowach trzaskając drzwiami opuścił nasz dom.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co robić , co myśleć , jak się zachować … Co nie ma sensu? My? My nie mamy sensu ?!
Przecież jeszcze wczoraj mówił , że na nikim nie zależy mu tak bardzo jak na mnie , a dzisiaj nie wierzy , że go kocham ? Co tu się do jasnej cholery dzieje ?!
Może to ,jednak moja wina? Może był ze mną teraz tylko ze względu na dziecko , a tak naprawdę to co do mnie czuł już dawno przeminęło ? W końcu byłam tylko znajomą z dzieciństwa dzięki , której wylądował w więzieniu i prawie stracił życie… Może on tak naprawdę zawsze kochał Brooklyn? Słyszałam jak ostatnio z nią rozmawiał … Może to już koniec „NAS” ?
Pobiegłam na górę do sypialni ,gdy byłam już na miejscu otworzyłam trzecią szufladę w komodzie naprzeciwko łóżka . W środku leżała czerwona kosmetyczka , wysypałam całą jej zawartość na dywan i zaczęłam szukać jednej , dość istotnej rzeczy , którą ukrywałam przed Harry’m.
Niewielka żyletka zalśniła metalicznym blaskiem , wzięłam ją do ręki i oparłam się o ścianę.
Ostatni raz miałam ją w rękach , gdy mój ukochany był w szpitalu , gdy niedawani mu żadnych szans , ale wtedy nie zrobiłam na swojej skórze nawet jednego cięcia. Przypomniałam sobie jak obiecałam chłopakowi , że już nigdy nie będę robić sobie krzywdy , pamiętałam jak bardzo był wściekły ,kiedy jeszcze w podziemiach zobaczył rany , nie chciałam widzieć go nigdy więcej w takiej furii… Ale teraz , skoro NIE WIE CZY TO WSZYSTKO MA SENS to co mi szkodzi … Nie będzie zły na osobę , która nic dla niego nieznaczny , prawda ?
- To tylko chwila , potem poczujesz się lepiej – powiedziałam sama do siebie.
Zamknęłam oczy i  ostrym narzędziem narysowałam na skórze trzy kreski. Nie były głębokie , nie chciałam się wykrwawić, chciałam tylko , żeby to wszystko wypłynęło ze mnie razem z krwią …
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
(Harry)
Popchnąłem szklane drzwi i wszedłem do wnętrza budynku. Kolorowe światła , głośna muzyka i mocny zapach alkoholu. Ostatni raz byłem tu dobre cztery lata temu , a to miejsce w ogóle się nie zmieniło . Tętniło życiem jak dawniej i zapraszało do odrobiny szaleństwa.
W sumie to nie wiem czemu przeszedłem akurat tutaj. Na pewno nie będę mógł tu w spokoju przemyśleć tego co tak bardzo mnie martwi , a tym bardziej nie znajdę rozwiązania problemu . Tak naprawdę to jedyne co mogłem znaleźć tutaj to rozpustne dziewczyny , które nie miały skrupułów i bezwstydnie namawiały każdego faceta na wspólną noc , litry alkoholu i facetów , facetów , którzy dzielili się na trzy grupy:
- Ci , którzy nie mieli co zrobić ze swoim życiem i postanowili zatopić smutki w wódce.
- Ci, którzy szukali łatwej panienki.
- Ci, którym znudził się ich dotychczasowy związek i szukali chwilowej zabawy.
Nie należałem do żadnej z tych grup , byłem tu tylko po to by się od stresować , usiąść na krześle i popatrzeć na ludzi , którzy nie muszą martwić się przeszłością , dla których liczy się tylko tu teraz . Móc przez chwilę poczuć się jak oni…
- Styles ! Jak ja cię dawno nie widziałem ! – podszedł do mnie Nick , dawny kolega z czasów , gdy jeszcze należałem do gangu Black’a , Nick również tam był.
- Cześć  - przywitałem się .
- Co ty tu robisz ? Minęło parę ładnych lat odkąd ostatni raz się widzieliśmy – poklepał mnie po ramieniu.
- Wpadłem zobaczyć czy coś się zmieniło – odpowiedziałem.
- Choć pogadamy – zaprowadził mnie do wolnego stolika – no to opowiadaj co u ciebie słychać ? – poprosił , gdy zajęliśmy miejsca.
- No to …eh.. – nie miałem zamiaru wspominać mu o podziemiach , więzieniu , „niewoli” u Black’a i wypadku , o wiele bezpieczniej będzie jeżeli  usłyszy o bardziej normalnych rzeczach – zaręczyłem się , zostałem ojcem … teraz szukam pracy, chcę się ustatkować – trochę skłamałem , marzyła mi się wolność i całkowita niezależność .
- Wow ! Nasz buntownik Harry tatusiem – zaśmiał się z lekkim zdziwieniem – przyznam się szczerze , że tego się po tobie nie spodziewałem , a co to za narzeczona ?
- Alexis Michele – wypowiedziałem imię i nazwisko dziewczyny.
- Nie znam – pokręcił głową – Ładna jakaś ? – spojrzał na mnie znacząco .
- Czy jest ładna? – powtórzyłem pytanie i zamyśliłem się – nie , nie jest ładna … ona jest …hm… jak nie z tego świata … niesamowita…
Mężczyzna zaczął coś do mnie mówił , ale ja już go nie słuchałem , moje myśli odpłynęły gdzieś daleko.
Alexis . MOJA ALEXIS. Jest totalnie niezdarna, nie potrafi nad sobą zapanować, łatwo się irytuje… ale jest kimś bez kogo nie potrafię funkcjonować …  i jest moja…
- Sorry stary muszę spadać , do zobaczenia ! – krzyknąłem i wybiegłem z klubu.
                                                ***
Wpadłem do domu nie mogąc złapać tchu , zrzuciłem z siebie kurtkę i ruszyłem na górę po schodach. Wszędzie było zgaszone światło. Miałem szczerą nadzieję , że znajdę ją w sypialni , że będzie spała… i że za bardzo nie przejęła się tym co powiedziałem przed wyjściem. Musiałem z nią porozmawiać …wyjaśnić jej o co chodziło…
Otworzyłem drzwi naszego pokoju , łóżko nawet nie było pościelone. Zaświeciłem światło , nie było jej. Jedyne co zastałem to rozrzucone na dywanie kosmetyki i żyletka , która leżała w  niewielkiej kałuży krwi.
O nie ! Żyletka? Krew ?!
- Alexis ! – krzyknąłem dosłownie wypadając z pokoju na korytarz.
- Tak ? – dziewczyna wychyliła się zza drzwi łazienki .
Podszedłem i otworzyłem drzwi szerzej , tak , żebym mógł widzieć ją całą. Czerwone policzki, spuchnięte oczy , płakała .
- Pokaż mi ręce – powiedziałem stanowczo.
- Nie widzę takiej potrzeby – automatycznie schowała ręce za plecy i zrobiła krok w tył.
- Alex pokaż mi ręce – powtórzyłem przybliżając się do niej.
- Nie.
- To nie była prośba – złapałem ją za ramiona.
Moje dłonie zjechały w dół , zatrzymały się na nadgarstkach , pociągnąłem jej kończyny do przodu. Kreski z zaschniętej krwi , były tam , cięła się , znowu , dlaczego?
- Czemu to zrobiłaś? – popatrzyłem jej prosto w oczy.
- Przez ciebie !
__________________________________________________________________________________
20 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ JUTRO <3 ( Będę wdzięczna jeżeli najpóźniej do 21 będą … ;* ) Love you all xoxo

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

I'm looking for you



Rozdział 4.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
(Harry)
-Nie sądzisz , że ze mną byłoby jej lepiej?
Milczałem.
- Miałaby pełną stabilizację , nie musiałaby się martwić o to , że brakuje pieniędzy.
Milczałem.
-Dostawałaby wszystko czego tak bardzo chce…
Milczałem.
-… a w szczególności tą wymarzoną suknię ślubną – zaśmiał się chytrze – szczerze dziwię się jej , że wybrała ciebie , mięczaka ,który nie potrafi zadbać o własną rodzinę …sorry stary , ale jesteś totalnym frajerem , mam nadzieję , że twój syn się  ciebie nie wrodził .
Wdech, wydech, wdech, wydech… nie trać kontroli , panuj nad sobą ,on robi to tylko po to , żeby cie zdenerwować – powtarzałem tą regułkę w myślach wciąż wpatrując się  w ten sam punkt na ścianie.
Mężczyzna wpatrywał się we mnie , miałem wrażenie , że jest zdziwiony faktem , że jego prowokacje nie działają .
- Słuchaj , tak pomijając naszą osobistą nienawiść to naprawdę nie wiem co ta dziewczyna w tobie widzi – w jego głosie nie było tym razem słychać ironii – Ty nawet się nie starasz .
- Staram się – wycedziłem przez zęby.
- Niby jak ? To, że od czasu do czasu się z nią prześpisz ,albo pocałujesz to nie jest staranie się !
-Skąd ty to możesz wiedzieć ?! – krzyknąłem odwracając się w jego stronę.
- Od Liv , one są siostrami , więc mówią sobie wszystko – mówił do mnie tak , jakby mój umysł nie był w pełni sprawny – Alexis się jej żali , że jej niedoceniasz , nie wspominając już o tym, że chcesz ją zostawić …
- Ja nie chcę jej zostawić ! Chciałem jechać do pracy!
- Ciekawe… a czy Brooklyn , twoja była , nie jest czasem właśnie w Irlandii … - uśmiechnął się cwaniacko -  Ja wiem więcej o was niż możesz sobie wyobrazić przyjacielu , twoja Alex marzy o ślubnym kobiercu , a ty chcesz się wyrwać z tego wszystkiego jak najszybciej , bycie odpowiedzialnym mężem i ojcem ci nie odpowiada ? – uniósł w charakterystyczny sposób brew .
Już miałem mu coś powiedzieć , miałem go zmieszać z błotem , a najchętniej zmiażdżyć mu tą wyszczekaną buźkę ,gdy do pokoju weszła Alexis z Izak’iem na rękach. Była szczęśliwa , uśmiechnięta , chłopczyk też nie wyglądał na niezadowolonego.  Moja narzeczona , mój syn – dwie osoby , których szczęściem powinienem się cieszyć , które powinny być dla mnie najważniejsze na świecie …Czemu tego nie czułem ? Czemu na sam ich widok uśmiech nie pojawiał mi się na twarzy? Czy Black miał rację? Czy naprawdę tak bardzo brakowało mi niezależności i wolności ?
- I jak sukienka pasowała ? – zapytał Tony ,gdy dziewczyna usiadła na swoim miejscu.
- Nie musisz udawać , dobrze wiem kim jesteś – spiorunowała go spojrzeniem – i zaręcza ci , że uduszę cię własnym rękami  jeśli spróbujesz skrzywdzić moją siostrę lub kogokolwiek z naszej rodziny.
- Skrzywdzić? – oburzył się , jednak sztuczność i sarkazm były wyczuwalne w tonie jego głosu – to ja już nie mogę się zakochać ?!
- Człowiek bez serca nie może kochać – skwitowała moja narzeczona rzucając mu fałszywy uśmiech.
Zdanie wypowiedziane przez dziewczynę porównałem do siebie … Może dlatego nie potrafiłem zachowywać się tak jak przystało na ustatkowaną osobę ? Może ja po prostu nie mam serca? Skoro byłem zdolny zabić kogoś czy skrzywdzić z zimną krwią to chyba tak samo jak Black go nie posiadałem …
- Coś się stało? – zapytała mnie ukochana , kiedy reszta rodziny znalazła się w pomieszczeniu – posmutniałeś .
- Nie , nic się nie stało – skłamałem – po prostu się zamyśliłem – uśmiechnąłem się delikatnie chcąc ją uspokoić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Coś się stało. Jestem tego pewna w 100% , Harry nad czymś się zastanawiał , coś go martwiło , nie dawało mu spokoju , a on nie chciał mi powiedzieć co.
Był już późny wieczór. Izak już dawno spał , a Styles pomimo chłodu stał na tarasie i z niewiadomych dla mnie powodów wpatrywał się w niebo. Wiem, że zostawiłam go dzisiaj samego z jego największym wrogiem , ale co miałam powiedzieć mamie? Przepraszam ,ale nie przymierzę tej sukienki , bo muszę pilnować narzeczonego , żeby nie zabił chłopaka Liv ? Poza tym strasznie jej zależało , żeby zobaczyć mnie  w tej sukni , moja rodzicielka tak samo mocno jak ja wierzy w to , że w niedalekiej przyszłości ja i Harry staniemy przed ołtarzem i przysięgniemy sobie wieczną miłość …ale póki co chyba będę musiała tylko marzyć , bo mój ukochany na ta „wieczność” chyba nie jest jeszcze gotowy.
 - Harry powiedz mi co się dzieje … - poprosiłam  podchodząc do chłopaka .
Chłopak odwrócił się w moją stronę , przez dłuższą chwilę intensywnie się mi przyglądał . Następnie przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował w usta.
- Co czułaś? – zapytał po tym jak oderwał swoje wargi od moich.
- Ale , że co ?
- Co czułaś jak cię całowałem ? – wytłumaczył jednocześnie wprawiając mnie w dość duże  zdziwienie.
- Co czułam? – zastanowiłam się chwilę – Czułam jak wszystkie moje zmysły zaczynają wariować ,czułam jak moje serce bije coraz szybciej … nie wiem … nie potrafię opisać tego co ze mną robisz ,gdy łączysz nasz usta – wyznałam , na moich policzkach pojawiły się czerwone rumieńce.
- A czułaś się kochana ? – zadał kolejne pytanie.
- Głupie pytanie … - prychnęłam – przy tobie zawsze czuję się kochana – zaśmiałam się.
-Eh… - westchnął ciężko i przeniósł z powrotem  wzrok na gwiazdy – chciałbym w to wierzyć … - szepnął sam do siebie , odwrócił się i wyszedł zostawiając mnie samą .
________________________________________________________________________________
Przypominam , że mój nowy twitter to -@Alexis_andHarry , gdybyście miały jakieś pytania lub prośby to serdecznie zapraszam ;) Love you all <3
20 KOMENTARZY = JUTRO NOWY ROZDZIAŁ <3

sobota, 19 kwietnia 2014

I'm looking for you



 Rozdział 3.
- Nawet go nie znasz ! – mówiła blondynka próbując powstrzymać płacz – to , że ma kolczyki i tatuaże nie znaczyć , że jest kryminalistą ! Harry też ma pełno tatuaży !
- Siostrzyczko Harry nie jest najlepszym przykładem , żeby potwierdzić twoje argumenty – zaśmiałam się , chciałam trochę rozluźnić atmosferę.
- Przepraszam… - powiedziała – wiem, że nie lubisz jak się o tym wspomina … nie powinnam ich porównywać – westchnęła ciężko i zaczęła bawić się słomkom w swojej  pepsi -  ale denerwuje mnie to ,że ty i mama zawsze chcecie się we wszystko wtrącać , szczególnie jeśli chodzi o chłopców . Ja kocham Tom’a i nie chce być z nikim innym , nawet ,gdyby był kryminalistą i tak bym go kochała .
A ,gdyby chciał śmierci twojej siostry? –zapytałam w myślach, nie miałam odwagi wypowiedzieć tego na głos , ona naprawdę była nim zakochana , a ja naprawdę nie potrafiłam jej wszystkiego wyjaśnić i dać do zrozumienia , że jej ukochany „Tom” w rzeczywistości wcale jej nie kocha.
Nie chodzi mi o to , że nie chcę , żeby była szczęśliwa , po prostu spędziłam z Black’iem wystarczająco dużo czasu by go rozgryźć. Wtedy na jej urodzinach nie patrzył na nią z uczuciem ,  w jego oczach nawet nie było widać pożądania , jego wzrok był tak samo pusty jak jego serce. Dopiero ,gdy zwrócił się w naszym kierunku w jego czarnych oczach zabłysła iskra złości i chęć zemsty , Tony’emu Black’owi  zależy tylko i wyłącznie nie cudzym cierpieniu.
- Rozumiem – odpowiedziałam starając się ukryć niechęć – ale obiecaj mi coś …
- Co takiego? – nawet na mnie  nie spojrzała , wzrok Liv wciąż był wbity gazowany napój.
- Obiecaj , że będziesz  na siebie uważać , dobrze ?
- Nie bardzo wiem po co , ale ok…

                                                ***
Po dwóch godzinach słuchania opowieści Liv o Black’u oraz przyjęciu od niej zaproszenia na niedzielny obiadu u mamy, na którym pojawi się jej chłopak wreszcie dotarłam do domu.  Gdy tylko znalazłam się w środku zrzuciłam z siebie kurtkę, ściągnęłam szpilki , które dość boleśnie obtarły moje stopy , a następnie poszłam do dużego pokoju i nie mając już na nic siły , ani ochoty położyłam się na kanapie. Moja siostra od zawsze była męcząca ,jednak tym razem przeszła samą siebie, buzia jej się nie zamykała. Dowiedziałam się wszystkiego co Tony wcisnął blondynce , a także szczegółowo opisała każdą randkę na jakiej byli.
Tony Black przedstawia się teraz jako Tom Green ( co jak co, ale po nim spodziewałam się czegoś bardziej kreatywnego), mówi , że przyjechał do Londynu na studia , a pochodzi z wschodniej części  Irlandii Północnej. Jego rzekomi rodzice zginęli w wypadku samochodowym ,gdy on miał zaledwie 3 lata i został mu po nich jedynie srebrny krzyżyk , który cały czas nosi na szyi. Marzy o tym by zostać malarzem , jednak póki co nie ma jej z czego opłacić , więc musi rozdawać ulotki pod Big Ben’em by móc zapłacić za pierwszy rok …- właśnie tą „łzawą” historyjką zmiękczył serduszko mojej siostry.
Z jednej strony całkiem nieźle to sobie wymyślił, wybrał osobę , która na pewno nie będzie go sprawdzać , a tym bardziej na niego nigdzie nie doniesie .
Największy problem był w tym, że ona nikomu nie uwierzy w to , że on jest zły. A jeżeli Tony będzie kręcił się w śród naszej rodziny to poziom zagrożenia wzrasta do 100%, teraz ma otwarte pole manewru , a dzięki miłości , którą darzy go Liv nikt nie będzie w stanie mu przeszkodzić.
- I jak ci poszło ? – głos Harry’ego wyrwał mnie z rozmyślań .
Chłopak stał  tuż przy wejściu do pomieszczenia z naszym synkiem na rękach. Podniosłam się do pozycji siedzącej i przetarłam oczy.
- Beznadziejnie – westchnęłam – ona nie chce nikogo słuchać …
- Mówiłem – usiadł na kanapie tuż obok mnie – do człowieka zakochanego nic niedociera.
- Znawca się znalazł – powiedziałam z wyraźną ironią .
- Wiem to , bo Zayn mi cały czas to powtarza – wyjaśnił , przyznał ,że schlebiało mi to.
Styles ostatnio non stop powtarzał mi jak bardzo mnie kocha i jak na niego działam, chyba nie tylko ja zauważyłam , że się od siebie oddaliliśmy , jednak on starał się nas zbliżyć , a ja cały czas myślałam o Black’u i o tym jak bardzo go nienawidzę.
Miałam wyrzuty sumienia , od dwóch dni w naszym domu nie było innego tematu, a to ja zwykle go zaczynałam.
Oparłam głowę o ramię Harry’ego i zamknęłam oczy.
- A zapomniałabym ci powiedzieć ,jutro idziemy na rodzinny obiad do mojej mamy .
- Będziesz musiała mnie pilnować , żebym nie stracił kontroli nad sobą – powiedział poważnym tonem , a następnie opuścił pomieszczenie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
(Harry)
Obiad u przyszłej teściowej ,gdy siedzisz tuż obok swojego największego wroga to zdecydowanie nie jest sposób na spędzenie idealnej niedzieli. Panowanie na tym , żeby nie wbić mu widelca w rękę czy zrobić czegokolwiek innego okazało się trudniejsze niż myślałem .  Nie miałem pojęcia na jaki temat toczy się rozmowa przy stolę ,żeby tylko nie wybuchnąć przez cały czas skupiałem się na Alexis .
Nagle damska część zgromadzonych osób wstała , przerażony spojrzałem na Alex.
- Mama chce, żebym przymierzyła jej suknię ślubną -  wyjaśniła , a następnie nachyliła się i szepnęła mi na ucho – Błagam nie pozabijajcie się …
Chwilę później już ich nie było, ojczym mojej narzeczonej poszedł na balkon zapalić papierosa, a ja zostałem sam na sam z Tony’m.  Siedziałem sztywno na drewnianym krześle wpatrując się w zdjęcia wiszące na żółtej ścianie jadalni , nie chodzi o to , że nie miałem odwagi na niego spojrzeć , po prostu robiłem to o co prosiła mnie ukochana – starałem się go nie zabić.
- No proszę Styles nieźle się tu ustawiłeś , teraz już ci się nie dziwię czemu się wplątałeś do tej rodziny , chociaż szczerze mówiąc dużo bardziej wolałabym , gdyby Alexis była ze mną…
Przepraszam , że wczoraj nic nie dodałam , ale poszłam na czuwanie , mam nadzieję , że mi wybaczycie , bo wiecie bierzmowanie … Ale z okazji jutrzejszych świąt Wielkanocnych chciałabym wam życzyć :
Dużo zdrowia (bo to najważniejsze ) , szczęścia , miłości , smacznego jajka , pięknej pogody i żebyście zawsze były uśmiechnięte , bo uśmiech to najpiękniejsza ozdoba :* <3
20 KOMENTARZY = JUTRO NOWY ROZDZIAŁ <3

czwartek, 17 kwietnia 2014

I'm looking for you

Rozdział 2.
Mała  Liv. Urocza blondyneczka z dużymi , niebieskimi oczami , wszędzie było jej pełno , nigdy nie dawała o sobie zapomnieć. Moja malutka siostrzyczka , która tak często doprowadzała mnie do szału swoimi dziecinnymi pytaniami , ta która nie potrafiła być asertywna , czasem nie rozróżniała tego co było dobre , a co złe . Teraz też nie potrafiła tego rozpoznać , różowe okulary , które opadły  jej na oczy zasłaniały resztę świata. W chłopaku , który ją obejmował nie widziała nic złego, nie widziała w nim mordercy . Z jednej strony trochę przypominała mnie , tak jak ja nie uwierzyłaby w złe słowo powiedziane o ukochanym , tak jak ja na początku nie wiedziałam kim jest ten , którego kocha. Zabawne, jesteśmy do siebie tak bardzo podobne , a nie potrafimy się dogadać …
- Chodźmy stąd – szepnął Harry wciąż sparaliżowany widokiem Black’a – chodźmy stąd , bo go zabiję – wycedził przez zęby na tyle cicho by siedząca obok niego babcia nie usłyszała ostatnich trzech słów.
- Tym razem nie miałabym nic przeciwko – odpowiedziałam patrząc jak moja siostrzyczka słodziutkim głosikiem opowiada o tym jak ona i „Tom” się poznali.
Nie byłam w stanie tego słuchać , jedyne miejsce , w którym chciałam zobaczyć Tony’ego  to cmentarz , najlepiej w grobie. Co do jego osoby nie miałam większych skrupułów , moja empatia osiągnęła poziom zerowy. Ten paskudny człowiek nie mógł zakochać się w Liv , ktoś kto nie ma serca nie może kochać. On musiał coś wymyślić , coś co miało zaszkodzić mnie i Harry’emu , tylko dlatego postanowił dostać się do mojej rodziny.
- My się będziemy zbierać – powiedziałam wstając z kanapy.
Harry , który trzymał Izak’a poszedł w moje ślady i oboje ruszyliśmy w kierunku wyjścia z pomieszczenia.
-  Co ? Już? – posmutniała jubilatka – przecież dopiero przyszłam , poza tym chciałam , żebyście poznali się z Tom’em . On i Harry na pewno świetnie by się dogadali.
Oj zdziwiłabyś się , pomyślałam.
- Izak jest śpiący , a nie chciałabym , żeby jego płacz przerywał twoje przyjęcie – skłamałam i uśmiechnęłam się delikatnie – wszystkiego najlepszego mała – pocałowałam ją w policzek.
Po tym jak pożegnaliśmy się z resztą rodziny jak najszybciej pojechaliśmy do domu ,jak widać sprawy , o które sprzeczaliśmy się kilka godzin temu trzeba odłożyć na później.
                                                ***
- To mnie przeraża – odezwałam się przerywając niekomfortową ciszę.
Leżeliśmy w łóżku , byliśmy blisko siebie , nasze ciała się dotykały , jednak oboje mieliśmy wzrok wbity w sufit , a głowy zapełnione tysiącami myśli o jednym temacie.
- Mnie też – powiedział chłopak i westchnął ciężko – było tak dobrze … czemu my nie możemy mieć normalnego życia?
- Najwidoczniej normalność i spokój nie są nam pisane – spojrzałam na niego – ale wiesz , że nie możemy tego tak zostawić ? Będę musiała porozmawiać z Liv.
- To nic nie da – przewrócił oczami –co jej powiesz ? Hej siostra chciałam ci powiedzieć , że twój chłopak tak naprawdę jest tym Black’iem , którego wszyscy się boją , a i przetrzymywał mnie przez kilka miesięcy w swojej siedzibie i prawie zabił mojego chłopaka ? Nie uwierzy ci …
- Niby czemu ? – trochę się oburzyłam – Jestem jej siostrą , starszą siostrą !
- To nie ma większego znaczenia w tym przypadku  - mówił to takim tonem jakby było to oczywiste – ona jest zakochana . Gdyby tobie ktoś inny powiedział wtedy w podziemiach , że zabiłem tego chłopaka to też byś mu nie uwierzyła .
- Skąd pomysł , że byłam w tobie zakochana ?
- Zmieniasz temat – zaśmiał się – Poza tym to oczywiste , pragnęłaś mnie tak bardzo, że wystarczyło na ciebie spojrzeć i wszystko było wiadomo – mówił z wyraźną nutką dumy.
- Chciałbyś – mruknęłam i odwróciłam się do niego tyłem.
Styles przysunął się bliżej , objął mnie ,  a następnie złożył na mojej szyi pojedynczy pocałunek.
- Jesteś zapatrzony w siebie – syknęłam wciąż oburzona tym co powiedział wcześniej.
- Nieprawda , nie mogę skupić się na sobie , bo ciągle myślę o tobie – szepnął mi do ucha kuszącym głosem – nikt się dla mnie nie liczy tak bardzo jak ty.
- Bajerant – odwróciłam się w jego stronę -  ale przynajmniej jesteś mój .
- I zawsze będę .
Złączył nasze usta w idealną całość. Uwielbiałam się z nim całować , może to zabrzmi śmiesznie , ale za każdym razem , gdy to robił przenosiłam się do innego świata, naszego świata .
                                                ***
Następnego dnia  o godzinie 14 popołudniu czekałam na siostrę w kawiarni. Jak zwykle się spóźniała, jednak tym razem nie przeszkadzało mi to .Musiałam poukładać sobie w głowie to co chcę jej powiedzieć . Harry odradzał mi tego spotkania , twierdził , że to może jedynie pogorszyć nasze dobre stosunki . Może i miał rację , ale ja mimo wszystko musiałam chociaż spróbować przemówić jej do rozsądku .
- Cześć siostrzyczko ! – krzyknęła wesolutka Liv siadając na krześle naprzeciwko mnie -  przepraszam za spóźnienie , ale byłam z Tom’em na spacerze i kompletnie straciłam poczucie czasu – szczebiotała rozmarzonym głosem.
- Nic się nie stało – uśmiechnęłam się starając się ukryć złość , która we mnie wrzała , samo wyobrażenie Black’a trzymającego moją siostrę na rękę było okropne -  muszę z tobą porozmawiać.
- O czym? – zdziwiła się.
- O twoim chłopaku – odpowiedziałam – słuchaj on nie jest tym za kogo go uważasz … - nie zdążyłam dokończyć , bo mi przerwał.
- Przestań ! – krzyknęłam – nie mam zamiaru tego słuchać – zdenerwowała się – mama też chciała ze mną „porozmawiać”, nawet zaczęło tak samo jak ty , nie mam zamiaru tego słuchać ! On nie jest kryminalistą !
- Liv …
__________________________________________________________________________________
Któraś z was pytała jak wpadła na to opowiadanie , szczerze ? Nijak . Siedziałam przed komputerem i pisałam to co mi przyszło do głowy no i wyszło z tego takie opowiadanie ;D
20 KOMNETARZY = JUTRO NOWY ROZDZIAŁ <3