poniedziałek, 7 lipca 2014

Together?



Rozdział 20.
- I ostatnia … - powiedziałam sama do siebie składając niebieską sukienkę.
- Jesteś pewna, że tego chcesz? – zapytał cicho chłopak, przez cały czas stał oparty o ścianę i obserwował każdy mój ruch.
Westchnęłam ciężko i zasunęłam walizkę. Popatrzyłam na niego, z trudem powstrzymując łzy.
- Nie chcę – mruknęłam – ale muszę, tak będzie lepiej dla wszystkich. Poza tym nie cieszysz się? Nareszcie nie będziesz musiał się martwić czy palnę jakąś głupotę , albo czy nie zrobię sobie lub komuś krzywdy – zaśmiałam się , miałam nadzieję, że go to rozbawi.
Niestety na jego twarzy nie pojawił się nawet cień uśmiechu. Przygryzł wargę i wbił wzrok w podłogę. Podeszłam do niego i złapałam go za ręce.
- Harry uwierz mi chciałabym być z tobą, ale nie widzisz tego co się dzieje, twoje Directioners mnie nienawidzą , czytałam ostatnie wiadomości według nich zabieram cię im… Poza tym ja mam studia, ty masz koncerty, będziesz wyjeżdżać w trasy, a ja będę siedzieć w domu płacząc w poduszkę ? Naprawdę chcesz czegoś takiego ? – zapytałam.
Tak naprawdę nie przeszkadzała mi absolutnie żadna z tych rzeczy, ale ja nie zasługuję na jego miłość, zbyt późno zrozumiałam co do  niego czuję i teraz… w tym świecie, jego świecie nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. On powinien być z kimś równym robię ,a nie z kimś tak nieudolnym życiowa jak ja.
- To nie są problemy! – krzyknął zirytowany moimi wymówki – Wiesz ile ludzi tak żyje? Patrz na Louis’a i El, Liam’a i Soph , one też są z „twojego świata” i sobie radzą, jeśli mnie nie chcesz po prostu mi to powiedz …
- Nawet nie wiem co do mnie czujesz…
Odwróciłam się, złapałam walizkę za uchwyt i pociągnęłam za sobą w stronę drzwi. Na początku naszej znajomości, wtedy, gdy oboje wmawialiśmy sobie nawzajem jak bardzo się nienawidzimy nawet nie przeszło mi przez myśl, że będę tak cierpieć odchodząc od niego . Kiedyś myślałam, że to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu , a okazał się najgorszym.
- Alexis czekaj! – głos Harry’ego powstrzymał mnie przed przekroczeniem progu.
Podszedł do mnie jednocześnie ściągając z szyi cienki, srebrny łańcuszek z niewielkim krzyżykiem. Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby go nie miał na sobie, nawet w nim spał. Następnie założył mi  go. Mocniej ścisnęłam uchwyt walizki, żeby powstrzymać się przed rzuceniem się w jego ramiona.
- Żegnaj Harry… - cmoknęłam go w policzek.
Obróciłam się, wyszłam na korytarz i ruszyłam w kierunku wyjścia z hotelu, zostawiając za sobą smutnego chłopaka, zostawiając całe moje szczęście.
*
Samolot wzbił się w powietrze. Start zawsze był najgorszy, uszy się zatykały, a głowa potwornie bolała, jednak dziś ten ból był tak naprawdę niczym w porównaniu z wojną jaką toczyło moje serce i mój rozsądek. Serce tak bardzo chciało tu zostać, ale rozum wiedział, że  to nie jest moje miejsce. Wiem, że on teraz cierpi tak samo bardzo jak ja , ale podobno czas leczy rany… Za niedługo on znajdzie swoją prawdziwą miłość, tą dziewczynę, która go doceni i będzie z nim szła przez życie, przez smutki, trudności i szczęście, radości. Ja też sobie jakoś poradzę , prawda?
***
-Pieprzony Nick, pieprzony wyjazd, pieprzona trasa, pieprzony koncert, pieprzeni psychofani…- powtarzałem kąpiąc w drzwi.
Nagle ktoś popchnął drzwi, straciłem równowagę i upadłem na podłogę w między czasie boleśnie uderzając ręką o stojącą tuż obok komodę. Dlaczego ich nie zamknąłem?!
- Harry co ty robisz na podłodze?- zapytał Niall wchodząc do pomieszczenia.
Spiorunowałem go wzrokiem nic nie odpowiadając. Podniosłem się pocierając bolące miejsce, naprawdę nie miałem ochoty teraz rozmawiać z kimkolwiek, najchętniej bym coś rozwalił.
- Czego chcesz? – mruknąłem niechętnie.
- Ludzie się skarżą, że zakłócasz  sieste – odpowiedział i bez pytania wszedł do pokoju – co się dzieje? Gdzie Alex?
Zerknąłem na ekran komórki, od jej wyjazdu minęły 4 godziny.
- Coraz bliżej Londynu…- westchnąłem.
- Wyjechała?! Ale dlaczego? Przecież mówiłeś, że wam się układa .
- Bo się układało – usiadłem na kanapie i schowałem twarz w dłoniach, pustka , którą czułem od jej wyjazdu rozdziera mnie od środka – Ale ona stwierdziła, że do siebie nie pasujemy, i że nawet nie wie co do niej czuje.
- Ee.. To ty jej nie powiedziałeś, że ją kochasz? – usiadł obok mnie.
- No…nie…
- Stary bez urazy, ale jesteś idiotą…
***
Dwa dni, dwa dni minęły od mojego powrotu do Londynu i w ciągu tych dwóch dni nie wyszłam z domu, ba! Ledwo co wychodziłam z łóżka, robiłam to tylko wtedy, gdy musiałam skorzystać z łazienki, albo zgłodniałam. Nie miałam ochoty oglądać szczęśliwych ludzi chodzących po ulicach miasta, zakochanych par migdalących się do siebie przy pierwszej lepszej okazji… Póki nie będę musiała wrócić na uczelnie, nie mam zamiaru ruszać się z mieszkania, najchętniej całkiem odcięłabym się od świata.
Od wczoraj kłócę się sama ze sobą, jedna część mnie twierdzi, że dobrze zrobiłam rezygnując z Harry’ego, druga część uważa, że to była największa głupota jaką kiedykolwiek popełniłam w całym życiu. Nienawidzę siebie. Nie jestem w stanie patrzeć w lustro, bo wiem , że on teraz cierpi, że jest wściekły. Kiedyś w książce przeczytałam takie zdanie – Kłócę się sama ze sobą i przegrywam, to chyba nie jest dobry znak…- nie pamiętam o czym mówiła bohaterka, nawet nie jestem w stanie przytoczyć tytułu, ale wiem, że to krótkie zdanie opisuje mnie.
- Alex – powiedziała Em otwierając drzwi do pokoju.
-Em jak weszłaś? – zdziwiłam się – Zamykałam drzwi…
- Prosiłaś, żebym podlewała kwiatki jak cię nie będzie – zaśmiała się pokazując klucze , które dałam jej przed wyjazdem – Co tu robisz? Przecież chłopcy wracają z LA za dwa tygodnie.
- Wróciłam, skończyła się umowa, skończył się mój związek z Harry’m – przełknęłam głośno slinę.
Wypowiadając imię chłopaka łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu, nie mogłam tak dłużej, samo myślenie o nim mnie wykańczało.
-Czemu wróciłaś? Myślałam, że no wiesz ty i on będziecie razem już tak naprawdę – usiadła obok mnie na łóżku.
- Nie wiem czy on też mnie kocha… Poza tym Emilia ja nie pasuję do jego świata, jego fanki mnie przerażają, irytują mnie ci wszyscy dziennikarze, a studia? Pomyśl on będzie wyjeżdżał , a ja zostanę sama… - westchnęłam.
- Wymyślasz sobie wymówki, ale powiedzmy, że ci wierzę – przewróciła oczami- co teraz zrobisz?
- Nie wiem… chyba będę musiała po prostu zapomnieć… ale nie potrafię, nie mogę o nim nie myśleć, widzę go za każdym razem, gdy zamknę oczy…- naciągnęłam kołdrę na twarz- Ja go kocham, ale wiem, że to nie ma znaczenia… co mam zrobić?
Przyjaciółka przez dłuższą chwilę milczała zastanawiając się co mi odpowiedzieć.
- W tej sytuacji masz tylko dwa wyjścia – zaczęłam odsłaniając moją buzię – albo w końcu zrozumiesz, że te wszystkie problemy, o których mówisz sobie tylko uroiłaś i wrócisz do niego póki nie  jest jeszcze za późno, albo postarasz się zapomnieć, ale nie izolując się od świata zamykając się w mieszkaniu, tylko wychodząc do ludzi i zacząć żyć tak jakby związek z nim nigdy się nie zaczął.
ZACZĄĆ ŻYĆ TAK JAKBY ZWIĄZEK Z NIM NIGDY SIĘ NIE ZACZĄŁ….
__________________________________________________________________________________
Tak wiem, że pewnie teraz wszystkie mnie znienawidzicie, ale proszę bez większych wyzwisk , pamiętajcie, że opowiadanie będzie mieć jeszcze z jakieś 10 rozdziałów jak nie więcej, więc jeszcze wszystko może się zdarzyć ;3 Em was pozdrawia! A i od 14 chyba do 21 lipca nie będzie rozdziałów, gdyż jadę na wakacje i wiecie trzeba odpocząć, nabrać weny ;D Jeszcze będę wam o tym przypominać, bo jestem ciekawa czy któraś z was będzie tam gdzie ja :) LOVE YOU ALL xoxo
16 KOMENTARZY = NOWY RODZIAŁ JUTRO/ W ŚRODĘ <3

16 komentarzy:

Karolina Cichy pisze...

Nie spodziewałam sie tego wymyslila bym wszystko ale nie to .

Anonimowy pisze...

Nie mogłabym cie znienawidzić ♥. No nie są JESZCZE parą ale mam nadzieje że za niedługo będą :P. Super rozdział,jestem ciekawa którą opcje wybierze Alex./ola

Oliwia Poddębniak pisze...

Jej <3 chce next :o

Nikt Taki pisze...

Ej :) Jak wyjeżdzasz to dodawaj rozdziały częśćiej :) Nawet jak jest mnie kom. :) No bo później nie przeżyjemy bez rozdziałów :) A nie wszyscy mogą je pzreczytać tearz i skomentować bo są na wakacjach więc zwróć na to uwagę :)

Weronika K. pisze...

Super :D <33

Anonimowy pisze...

GENIALNY rozdział <3

Anonimowy pisze...

Nie wiem jak Ty to robisz ale to uzależnia ;D

Anonimowy pisze...

Super :)/Lucy

Patrycja Dzikowska pisze...

10 rozdziałów powiadasz ? Z twoim talentem przez te 10 rozdziałów , akcja przewróci się do góry nogami . Ale to był bardzo smutny rozdział , ale te też muszą być . Genialny , wszystko jest opisane , po prostu wszystko . Pisz dalej <3 Pozdrowienia i weny twórczej życzę :-)

Anonimowy pisze...

Cudowny <3

Anonimowy pisze...

dalej !!!!

Anonimowy pisze...

super <3 liczę na next

Anonimowy pisze...

niech oni wrócą do siebie ;)

Anonimowy pisze...

dodaj nexta pls<3<3<3

Anonimowy pisze...

niesamowity rozdział :**

Anonimowy pisze...

jej 16 komentarz dodaj kolejny rozdzial <3<3