sobota, 7 czerwca 2014

Together?



Rozdział 7.
Cofnęłam się w myślach do dnia, w którym po raz pierwszy zobaczyłam Styles’a. Wtedy na przystanku autobusowym, gdy jeszcze nie wiedziałam jaki jest naprawdę.
-No cóż… - zaczęłam trochę spięta, musiałam uważać na każde słowo – Dzień, w którym pierwszy raz zobaczyłam Harry’ego to nie był ten sam dzień, w którym się poznaliśmy, jednak jego obraz dość długo utrzymywał się w mojej głowie. Nie jestem pewna czy Harry mnie wtedy widział , bo z tego co pamiętam był potwornie zdenerwowany, ale w momencie, gdy wyszedł ze swojego samochodu dosłownie mnie zamurowało – wyznałam, to było niestety prawdą -  nie chodzi mi w tym momencie o fakt, że jest bardzo przystojny , ale kiedy zobaczyłam jego oczy było w nich coś takiego…hm… trudno mi dokładnie określić , jednak zobaczyłam w nich coś czego nigdy wcześniej nie widziałam  żadnego mężczyzny, to coś sprawiło, że dosłownie nie mogłam przestać o nim myśleć , mimo , że nawet nie znałam jego imienia – spojrzałam na siedzącego obok mnie chłopca i uśmiechnęłam się delikatnie, on schował moją dłoń w swojej odwzajemniając uśmiech – A czy była to miłość od pierwszego wejrzenia? To myślę, że w pewnym sensie tak , wcześniej myślałam, że coś takiego nie może istnieć , ale tamtego dnia poczułam coś co nie może być niczym innym…
Styles był zadowolony z mojej wypowiedzi, uśmiech nie znikał z jego twarzy i mocniej ścisnął moją dłoń , przez dłuższą chwilę patrzyliśmy w sobie w oczy. Jego głębokie, przenikliwe zielone tęczówki i czarne źrenice wydawały mi się w tym momencie jedyną rzeczą , na którą mogę patrzeć. Miałam wrażenie jak gdyby świat się zatrzymał, jakby ludzie wokół nas zniknęli i nic, a nikt poza naszą dwójką nie miał w tej chwili większego znaczenia.
- Jejku jacy oni są uroczy – z transu wyrwał nas sztucznie słodki głos prowadzącej – Tylko pozazdrościć wam takiej szczerej miłości.
Momentalnie odwróciliśmy od siebie wzrok speszeni tym co przed chwilą między nami zaszło, do tego zdecydowanie nie powinno dojść… Nie podoba mi się to, że mi się to podobało. Przecież ja go nienawidzę, prawda? Nienawidzę go , a on nienawidzi mnie , tak jest dobrze i tak musi zostać… tak mi się przynajmniej wydaje…

 ***
Już było po wywiadzie, po stresie, po zmartwieniu. Wszystko poszło przecież świetnie, prawda? Nie popełniliśmy przecież ani jednego błędu, odpowiadaliśmy według wskazówek Modest’u, a wypowiedź Alexis była wręcz perfekcyjna…
Właśnie słowa Alex, słowa , którymi opisywała pierwszy raz, gdy mnie zobaczyła… To było dziwne, a jeszcze dziwniejsze było to co stało się po nich, gdy całkowicie zatraciłem się w jej błękitnych oczach i nic innego nie było dla mnie wtedy tak ważne jak ona. To było złe, ja nie mogę nic do niej czuć, bo przecież nic do niej nie czuje poza nienawiścią, tylko ta pieprzona nienawiści ,tylko ona i nic absolutnie nic więcej.
Teraz siedzieliśmy w milczeniu, ja wpatrzony w drogę prowadzącą w stronę jednego z londyńskich szpitali, a ona zamyślona skupiła się na padającym za szybą deszczu. Słynna angielska pogoda nie dawała za wygraną wciąż sprowadzając więcej czarnych, deszczowych chmur, idealnie wpasowując się w nasze posępne nastroje.
Zatrzymałem się na światłach i korzystając z chwili , w której nie musiałem patrzeć na jezdnię dyskretnie spojrzałem na siedzącą obok mnie dziewczynę , była zła , nerwowo bawiła się palcami próbując powstrzymać kłębiące się w niej emocje.
- Nigdy więcej tego nie róbmy – powiedziała cicho wbijając wzrok gdzieś w dal.
Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się nad odpowiedzią. Mam nigdy więcej nie patrzeć w jej okropne oczy i nigdy więcej się nimi tak cholernie nie zachwycać?!
- Nie mam zamiaru tego powtarzać – mruknąłem obojętnie z powrotem ruszając , gdy światło z powrotem zmieniło kolor na zielone.

***
Szpital. Białe ściany, sterylny zapach i to wszechobecne uczucie nadziei, które było widać na twarzach lekarzy, pacjentów i rodzin. Zdecydowanie tutaj nie pasowałam, nie dziś. Zwykle starałam się być dla wszystkich miała, uśmiechać się i życzyć pacjentom z oddziału , na którym znajdowała się moja mama wszystkiego co najlepsze, jednak tego dnia jedyne na co miałam ochotę to na powrót stać się małą dziewczynką , która może wyżalić się ukochanej mamie. Choć przecież to ona potrzebowała mojego wsparcia zdecydowanie bardziej niż ja jej.
Weszłam do znajomego pomieszczenia. Trzy szpitalne łóżka, dwa zajęte, a jedno środkowe puste, z tego co słyszałam wczoraj jego właścicielka odeszła z tego świat … Spojrzałam w stronę łóżka znajdującego się pod oknem , leżała na nim drobna kobieta, jej głowę zdobiła czerwona chusteczka, a twarz kilka zmarszczek i ciepły uśmiech, który pojawił się, gdy mnie zobaczyła.
- Dzień dobry córeczko – przywitała się odkładając książkę, którą czytała jeszcze chwilę wcześniej na bok.
- Mamo – od razu mocno się do niej przytuliłam – mogę z tobą o czymś porozmawiać?...
- Zawsze – odpowiedziała patrząc na mnie podejrzliwie – Co się stało?
Usiadłam na krzesełku stojącym obok łóżka i zaczęłam opowiadać jej wszystko co wydarzyło się w ciągu ostatnich paru tygodni , mówiłam całą prawdę ,aż od spotkania na przystanku do dzisiejszych wydarzeń. Z uwagą słuchała moich słów, ani razu mi nie przerywając, dlatego właśnie najbardziej lubiłam rozmawiać z nią. Zawsze cierpliwie czekała aż skończę, za nim zaczęła wyrażać swoją opinię na dany temat.
- Kochanie… - zaczęła trochę niepewnie , gdy skończyłam -  jesteś pewna co do tej całej nienawiści? Przecież ty nigdy taka nie byłaś…
________________________________________________________________________
Fajnie , że było więcej niż 15 komentarzy to naprawdę miły widok ;3 Love you all <3
15 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ <3

16 komentarzy:

Nastka.. pisze...

Kolejny wspaniały rozdział w tak krótkim czasie.
Dziewczyno zadziwiasz..xD
Czekam nn i życzę mega wenki:*

Karolina Cichy pisze...

Rozdzial jak zawsze fajny ,mega wrazenia ..
pisze dzisiaj kolejny raz to co wczoraj myślę ze da to wam dużo do myślenia i myślę ze weźmiecie sobie to do serca Ludzie co z wami ... Czemu nie komentujecie dla was to tylko jeden komentarz napisać się da w nie cala minutę a dla autorki to motywacja i szczęście bo ktoś czyta to co ona napisala . Wcześniej na tym blogu bylo 20 komentarzy a teraz ich nie ma . LUDZIE OGARNIJCIE SIE I NAPISZCIE CHOCIARZ ZWYKLE SŁOWO ,,NEXT" DLA WAS TO TYLKO A DLA AUTORA COS WIECEJ TO ONA MARNUJE SWÓJ CZAS TYLKO PO TO BY NAS USZCZĘŚLIWIĆ CZYTAJĄC COKOLWIEK CO NAPISZE ...WIEDZ LUDZIE PROSZĘ SKOMENTUJCIE ...

Wiktoria Pewna pisze...

Super!!! Mi te opowiadanie podoba się meeeega :D

Anonimowy pisze...

<333

Anonimowy pisze...

Czekam na next <3333 :***

Werdż i pisze...

Ten rozdział moim zdaniem najlepszy był z tej całej siódemki ;3 więc cudowny <333

Anonimowy pisze...

Kocham ten blog i opowiadania <3 Rozdział jest niesamowity ! *o*
Nie mogę się doczekać następnego rozdziału ! :>

//Sylwiaa

Amy W pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Świetne opowiadanie :) jesteś najlepsza :*

Anonimowy pisze...

Rozdział mi się bardzo podoba

Anonimowy pisze...

Nie mogę doczekać się następnego :D

Anonimowy pisze...

Suuuuuuuuuuuuuuper :P

Anonimowy pisze...

♥♥♥♥ KC

Anonimowy pisze...

Next <3333 !!!!

Anonimowy pisze...

Kochana rozdział extra !!!

Anonimowy pisze...

Kochana rozdział extra !!!