czwartek, 19 czerwca 2014

Together?



Rozdział 10.
Do występu zostało dwadzieścia pięć minut, już byliśmy ubrani, zostały tylko ostanie poprawki. Za kulisami  było słychać radosne krzyki fanek, które już czekały na nas pod sceną. Chłopcy dyskutowali odnośnie tego co moglibyśmy dzisiaj zrobić na scenie, ale ja nawet nie byłem w stanie ich słuchać. Oparty o ścianę wpatrywałem się w drzwi czekając aż wreszcie się otworzą.  Szczerze mówiąc wciąż nie wierzę, że Alex po tym wszystkim co jej nagadałem tutaj przyjdzie, przecież znowu będzie musiała udawać, że jest we mnie zakochana , prawda? Na jej miejscu po czymś takim urwałbym ze sobą kontakt na zawsze… Ta dziewczyna ciągle mnie zaskakuje… szkoda , że raczej nie pozytywnie.
- Harry wiesz, że zaraz wchodzimy? – odezwał się Zayn podchodząc do mnie – Ogarnij się, skoro ci na niej niezależny to po co na nią czekasz? – zapytał z wyraźną ironią.
- Pamiętasz jak było przed pierwszą trasą? Nie chcieliśmy wyjść na scenę, baliśmy się i chcieliśmy zrezygnować , a jednak nie mogliśmy się jej doczekać , prawda? – mówiłem nie spuszczają oczu z klamki, która w każdej chwili mogłaby się poruszyć – Czasem nie możemy doczekać się rzeczy , których nienawidzimy lub się boimy , bo mimo to w jakimś stopniu czynią nas silniejszymi….
- Nie możesz po prostu przyznać do tego co do niej czujesz zamiast wymyślać jakieś głupoty? – westchnął ciężko.
- Nic do niej nie czuję – warknąłem przez zaciśnięte zęby.
W tym samym momencie drzwi się otworzyły, a do pomieszczenie weszła dobrze mi znana osoba. Ciemne włosy jak zwykle opadały jej na twarz zakrywając ją tak, że oczy stawały się ledwie widoczne, na nadgarstku zalśniła srebrna bransoletka z serduszkiem… dziwne… ostatnio jej nie miała…
Dziewczyna odgarnęła niesforne kosmyki z twarzy, a po chwili znalazła się tuż obok mnie i Malik’a.
- Przepraszam za spóźnienie, ale autobus utknął w korku – powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie do mulata ignorując mnie.
Nie mogłem oderwać wzroku od błyskotki znajdującej się na jej dłoni, było coś na niej wygrawerowane, ale  nie mogłem doczytać się co.
- No Styles nie przywitasz się z dziewczyną? – zaśmiał się Zayn – Dobra ja was zostawiam samych, pamiętaj , że za 15 minut wchodzimy i zastanów się nad tym o czym mówiliśmy.
Chwilę później zostaliśmy sami. Tylko ja, Alex i niekomfortowa cisza, która ogarnęła naszą dwójkę. Miałem wrażenie jakby czas się zatrzymał, powietrze robiło się coraz gęstsze, a mój żołądek zaczynał wariować.
Alexis rozejrzała się po pomieszczeniu, a następnie skupiła swój wzrok na mnie, westchnęła , a następnie przytuliła się do mnie. ONA SIĘ DO MNIE PRZYTULIŁA! SAMA! BEZ PRZYMUSZANIA!
- Nasza sztuka jeszcze się nie skończyła – szepnęła – wciąż musimy grać.
W tym właśnie momencie cały mój entuzjazm zgasł wysysając ze mnie wszystkie możliwe zapasy energii jakie posiadał mój organizm.
***
- Co to jest? – zapytał chłopak podnosząc moją dłoń i dokładnie oglądając bransoletkę znajdującą się moim nadgarstku.
- Prezent – mruknęłam wyrywając rękę z jego uścisku.
- Od kogo? – dopytywał się dalej.
- Dlaczego ci to obchodzi? – pokręciłam z dezaprobatą głową.
- Czemu nie powiesz od kogo?
- Od Nick’a – przewróciłam oczami – zadowolony?
- Jak nigdy – odpowiedział sarkastycznym tonem i odwrócił się  w kierunku wyjścia na scenę – muszę już iść…
*
Po dwóch godzinach koncertu, który swoją drogą był całkiem niezły oraz wysłuchiwania trochę obraźliwych tekstów na temat mojej osoby ze strony kilku fanek stojących najbliżej mnie, chłopcy zeszli już za kulisy ,  ja wraz z Sophie, Eleanor i Perrie ruszyłyśmy w ich ślady. Jedyne co poza wyzwiskami negatywnym zaskoczeniem był również smutek widoczny na twrzy Styles’a. Nie to, żebym się nim przejmowała, jednak zdziwiło mnie to. Zawsze mówił, że nie ma nic lepszego od występów na scenie, że to właśnie wtedy czuje się najlepiej , bo może być sobą – czy to nie wskazuje na to, że powinien być szczęśliwy?
Razem z dziewczynami znalazłyśmy się już w garderobie chłopców, one rozeszły się do swoich ukochanych zostawiając mnie samą na środku pokoju. Najlepszym wyjściem byłoby, albo znaleźć Harry’ego , albo niezauważona wyślizgnąć się z pomieszczenia i uciec do domu. Nie sądzę, żeby Styles był chętny ze mną rozmawiać, choć nie bardzo rozumiem dlaczego. Przecież to ja wciąż powinnam być na niego zła za to co powiedział ostatniego wieczora, powinnam zignorować jego telefon i nie przyjść na koncert, powinnam się od niego odciąć , a jednak… przyszłam. Przyszłam , bo jakiś głos w mojej głowie podpowiedział mi, że to pragnę, że chcę go zobaczyć i usłyszeć…. Ja chyba zaczynam wariować…  Jednak on nawet nie potrafi tego docenić i znika prawdopodobnie ogarnięty niezrozumiałą dla mnie zazdrością.
- Alexis skarbie coś się stało? – głos Amber przepełniony wymuszoną słodkością wyrwał mnie z rozmyślań.
- Eee…ja…ja nie mogę znaleźć Harry’ego – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się delikatnie trochę zakłopotana .
- Jest w łazience – powiedziała z wyraźną obojętnością – A tak w ogóle moja droga mam do ciebie sprawę – objęła mnie ramieniem i zaprowadziła na bok z dala od ludzi, którzy mogliby cokolwiek usłyszeć – Dobrze by było , gdybyście się razem z Harry’m bardziej obnosili ze swoją „miłością”. Próbowałam rozmawiać o tym z nim , jednak ostatnio do niego nic nie dociera…
- Co ma pani na myśli? – zapytałam – Nie jestem pewna czy rozumiem…
- Bo widzisz to co mówicie w wywiadach jest piękne i tak dalej, ale brakuje u was tego co robią inne pary – tłumaczyła wymachując ręką – Nie całujecie się w publicznych miejscach, nie chodzicie na randki, ani nie informujecie na facebook’u czy twitter’rze jak bardzo się kochacie. Macie być wiarygodni!
Przypomniało mi się jak w moja młodsza kuzynka, która jest teraz w gimnazjum mówiła mi, że teraz związek liczy się tylko wtedy, gdy  ma się zmieniony status na facebook’u. Wyśmiałam ją twierdząc , że publikowanie takich rzeczy czy wysyłanie sobie serduszek na tablicach jest bardziej niż żałosne… A jeszcze bardziej żałosne jest to, że teraz sama będę musiała to robić.
W tym momencie Harry w końcu postanowił się pojawić. Miał nieobecny wyraz twarzy. Podszedł do nas, przywitał się z Amber , po czym poprosił, aby zostawiła nas samych. Kobieta mrugnęła do mnie dając mi do zrozumienia, że mam przekazać wszystko chłopakowi, chwilę później byliśmy już tylko we dwoje.
- Jak podobał ci się koncert? – zapytał mnie, jednak jego wzrok wciąż spoczywał na mojej nowej biżuterii.
- Bardziej by mi się podobał, gdybym nie musiała słuchać, że jestem szma*ą…. – odpięłam bransoletkę i schowałam ją do kieszeni – widać , że twoje fanki bardzo cię kochają… jedna chciała mnie udusić.
-To nie potrwa długo – machnął obojętnie rękę – przyzwyczają się , albo wcześniej będziemy już mogli ze sobą zerwać i oboje będziemy szczęśliwy – uśmiechnął się nieszczerze.
Nie odezwałam się, tylko skinęłam głową dając mu do zrozumienia, że się z nim zgadzam.
- A właśnie – odezwał się po krótkiej chwili ciszy- Moja mama prosiła, żebyśmy do niej przyjechali na kilka dni… ona nie wie, że my nie jesteśmy razem naprawdę i ma mi za złe, że jej nie powiedziałem o nas , więc kazała mi cię przywieść na zjazd rodzinny… Ty chyba i tak masz jakąś przerwę na uczelni, co nie?
- No tak, ale będę mieć sesję…
- Nie możesz kiedy indziej zrobić zdjęć?- zbulwersował się.
- Nie taką sesję – złapałam się za głowę i zaczęłam się śmiać – Sesja na uczelniach to egzamin.
- Aha...ale będziesz mogła jechać zależy mi… to znaczy mojej mamie na tym… - plątał się we własnych słowach.
- Chyba i tak nie mam wyjścia – odpowiedziałam przypominając sobie słowa Amber.
Muszę bardziej wczuć się w rolę… mam tylko nadzieję, że sztuka nie stanie się moim życiem…
_______________________________________________________________________________
 Przepraszam za wczoraj, ale miałam odebranie nagrody i trochę z tym zeszło… A jeszcze bardziej przepraszam jedną z was, która miała wczoraj urodziny , SKARBIE SPÓŹNIONE , ALE SZCZERE WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO <3 Love you all xoxo
15 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ JUTRO :)

16 komentarzy:

Karolina Cichy pisze...

Zajebisty ... Czekam nn

Olcia Misowa pisze...

kocham <3

Olcia Misowa pisze...

Boskie <3

Anonimowy pisze...

genialne ;)

Werdż i pisze...

Super <3

Anonimowy pisze...

Dziękuję za życzenia na prawdę ;* a co do rozdziału to zaje*isy tylko szkoda, że jeszcze nie są razem :)

Anonimowy pisze...

Zajebisty jak zawsze <3

Zapraszam na swoje opowiadanie :) http://sad-beautiful-life.blogspot.com/ przy twoim opowiadanie moje jest... beznadziejne.

CZEKAM NA NEXTA <3

Anonimowy pisze...

COŚ się zaczyna dziać <3 :P

Anonimowy pisze...

No nie wierze że on jeszcze się nie przyznał że coś do niej czuje. No co za typ. Czy mi się wydaje czy Alexis już zaczyna odrywać/odkryła co do niego czuje? Hyhy nareszcie wielkimi krokami nadchodzi długo wyczekiwany rozdział przez moją osobę i zapewne przez wszystkie czytelniczki. Rozdział w którym to nasz Szanowny Pan Harry Styles odkryje że ją kocha. Rozdział w którym będzie walczył. Nie moge sie już doczekać. Nie spodziewałam się że jednak zaprosi ją na ten koncert. No i oczywiście że będzie na nią czekał. No to to jest chyba wszystko co chciałam napisać. Kocham bardzo <3 //ola

Anonimowy pisze...

kocham kocham kocham <3<3<3

Anonimowy pisze...

nie moge sie doczekać hihi

Anonimowy pisze...

no nareszcie hihih

Anonimowy pisze...

czekam z nie cierpliwościa ;)

Anonimowy pisze...

nie cierpliwością

Anonimowy pisze...

czekam n next

Anonimowy pisze...

niewierze jaka zmiana