sobota, 28 czerwca 2014

Together?



Rozdział 14.
Minął miesiąc, trzydzieści jeden dni, które zdawały się nie mieć końca. Dwa tygodnie temu One Direction zaczęli kolejną światową trasę, prawie wszystkie bilety zostały już sprzedane, chłopcy skończyli już koncertować w Wielkiej Brytanii, obecnie znajdowali się w stolicy sąsiedniego kraju- Irlandii.
Ja zostałam w Londynie, póki co nawet choćbym bardzo chciała nie mogłam jeździć z moim sławnym „chłopakiem” po świecie, ponieważ na mojej uczelni zaczęła się największa zmora każdego studenta – sesja. Całe dnie spędzałam ucząc się historii sztuki, języka angielskiego i wielu innych przedmiotów lub szykując kolejną pracę na zaliczenie. Nauka, jednak tym razem nie szła mi zbyt dobrze. Non stop myślałam o Harry’m, który w jednej chwili  , tuż potem, gdy się do siebie zbliżyliśmy postanowił zamknąć się w sobie i odsunąć mnie od siebie możliwie najdalej jak się dało. A  no tak był jeszcze jednej mężczyzna, który wcześniej  w żaden możliwy sposób nie chciał spędzać ze mną czasu, wtedy gdy ja pragnęłam tego ponad wszystko. Natomiast teraz Nick na uczelni nie odstępował mnie nawt na krok, ciągle namawiał mnie na wyjście do kina, na kawę, na imprezę…. a ja ciągle stosowałam jedną i tą samą wymówkę:
„Nick to, że mojego chłopaka nie ma w Londynie to nie znaczy, że mogę umawiać się z innymi”.
Ciekawa jestem jak jeszcze długo będzie działać? Znając jego upór to nie sądzę, żeby potrwało to dłużej niż kilka dni.

*
Wychodziłam z budynku akademii, była godzina szósta  popołudniu, a ja dopiero co skończyłam pisać ostatni egzamin. Całkowicie wyczerpana szłam w kierunku przystanku autobusowego ,chyba po raz pierwszy w życiu żałowałam, że tym razem nie przyjedzie po mnie czarny samochód, jazda w nim byłaby o wiele przyjemniejsza, niż w zatłoczonym i śmierdzącym miejskim środku transportu.
- Cześć Alexis – radosny i już lekko irytujący głos Nick’a wyrwał mnie z marzeń o Range Rover’rze.
- Cześć – mruknęłam obojętnie nawet nie patrząc na chłopaka.
Szłam w wzrokiem wbitym w czubki trampek, nie miałam dzisiaj czasu na pogaduszki z Shea’ą , chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu i zadzwonić do Harry’ego, który od dłuższego czasu przestał dawać mi jakiekolwiek znaki życia.
- Masz zły humor, coś się stało? – zapytał chłopak próbując mnie objąć.
Momentalnie odsunęłam się od niego, jeszcze tego by brakowało, już widzę te nagłówki w gazetach – „ Harry Styles w trasie, a jego dziewczyna bez skrupułów obściskuje się z tajemniczym blondynem!”.
- Jestem zmęczona – odpowiedziałam krótko.
- Wiesz mam wrażenie , że twój chłopak mnie nie lubi – odezwał się całkowicie zmieniając temat- z resztą ja też za nim nie przepadam.
- I po co mi to mówisz? – westchnęłam ciężko.
- Żebyś wiedziała – uśmiechnął się chytro- poza tym zdaje sobie sprawę jak wielką szansę straciłem, bo wcześniej nie zauważyłem, że ty też coś do mnie czułaś… Ale nie mam zamiaru się poddać, zrobię wszystko, żebyś była moja…
*
Wieczór, leżałam na łóżku, wpatrzona w sufit zastanawiałam się nad słowami Nick’a, które cały czas chodziły po mojej głowie nie chcąc dać mi spokoju. Może to niedobrze, że go odrzucam? W końcu uczucie , którym mnie darzy jest prawdziwe, to jest właśnie to czego zawsze pragnęłam, związek z nim byłby czymś dobry, stabilnym i pewny. A jednak mimo świadomości tych wszystkich istotnych spraw tak naprawdę jedyną barierą, która nie pozwalała mi na zdobycie owego szczęścia był Harry. Harry Styles mój ustawiony chłopak, zostały nam jeszcze tak naprawdę zaledwie dwa miesiące do ukończenia umowy, jedynej rzeczy, która nas łączy… chociaż? Nie. Łączy nas coś jeszcze tylko nie jestem w stanie określić co, nie jest to już nienawiść, ale to jeszcze nie miłość…
Dzwonek do drzwi przerwał moje rozmyślania. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i ruszyłam w kierunku drzwi. Tajemniczy osobnik okazał się wyjątkowo natrętny, mogę się założyć, że nawet nie ściągnął palca z dzwonka.
- Już idę! – krzyknęłam zirytowana.
Zerknęłam przez wizier ,szczerze mówiąc spodziewałam się zobaczyć po drugiej stronie Nick’a, jednak obecność osoby , która tam się znajdowała był totalnym zaskoczeniem.
Cofnęłam się kilka kroków i zerknęłam w lustro wiszące na ścianie. O nie, zdecydowanie nie było dobrze. Popędziłam do znajdującej się niedaleko łazienki. Jak najszybciej rozczesałam włosy, zmyłam rozmazany tuż do rzęs, nałożyłam trochę pudru…
Dryń! Dryń!
- Już lecę! – krzyknęłam ponownie  i prawie wpadając na drzwi rzuciłam się na klamkę szybko ją naciskając.
- Trochę długo kazałaś na siebie czekać – powiedział Styles zadziornym głosem i bez zbędnych  ceregieli od razu wbił się w moje usta – ale w sumie – obejrzał mnie od góry do dołu- było warto.
- Co cię naszło, żeby do mnie przyjeżdżać? – zapytałam zamykając mieszkanie – i na dodatek tak mnie witać?
- A nie stęskniłaś się za mną ? – zaśmiał się- Muszę ci coś powiedzieć.
- Ok., ale czekaj …kiedy wróciliście z Irlandii?
- Jakieś dwie godziny temu – odpowiedział i ściągnął skórzaną kurtkę.
Przez krótką chwilę zastanawiałam się czy może nie wspomnieć mu o mojej dzisiejszej rozmowie z jego przeciwnikiem. Jednak zmieniłam zdanie, nie chciałabym, żeby się wściekł , póki jeszcze nie zaczęliśmy się kłócić powinnam z tego korzystać.
- A co chciałeś mi powiedzieć?
- Skończyłaś już egzaminy, prawda? – skinęłam głową – To dobrze, bo pojutrze jedziesz z nami do USA…. Wiesz inne dziewczyny też będą i Amber – odchrząknął – stwierdziła, że dobrze będzie jeżeli ty też będziesz no i… - zaczął się jąkać.
- Rozumiem – powiedziałam ratując go – przyjechałeś tu jeszcze ponieważ?
Chłopak uśmiechnął się chytro, przycisnął mnie do ściany, a następnie zaczął delikatnie całować moją szyję. Poczułam jak po plecach przechodzą mnie dreszcze, zaczęłam się zatracać w jego pieszczotach. Tak bardzo chciałam się mu oddać, tak bardzo chciałam, żeby nie przestawał, tak bardzo pragnęłam mieć go teraz blisko siebie na wyłączność.
Nagle dźwięk mojej nieszczęsnej komórki przerwał tą uroczą scenę. Nie odsuwając się od chłopaka sięgnęłam po telefon leżący na komodzie obok nas.
Nieznany numer.
Co za idiota dzwoni w takim momencie?!
- Halo? – odezwałam się oschle.
- Pani Alexis Mitchell? – zapytał nieznany męski głos.
- Tak…
- Jestem lekarzem pani mamy – wyjaśnił mężczyzna – chciałbym, aby pani przyjechała do szpitala.
- A coś się stało? – czułam jak nagły przypływ strachu atakuje moje szare komórki.
- Wytłumaczę pani wszystko ,gdy będzie pani na miejscu…
__________________________________________________________________________________
16 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ W PONIEDZIAŁEK <3
LOVE YOU ALL xoxoxo

17 komentarzy:

Karolina Cichy pisze...

Next prosze

Anonimowy pisze...

aaa uwielbiam

Anonimowy pisze...

w TAKIM momencie, jak mogłaś ?!!! :P nie no, fajny rozdział <3

Anonimowy pisze...

Super ja zawsze :)

Nastka.. pisze...

Czemu Harry jej nie powie!,że ją kocha!?
Ale pewnie czeka na odpowiedni moment.
Oby mamie Alex nic nie było.
Czekam do pon...:*

Anonimowy pisze...

super !!!!!!! ;)

Anonimowy pisze...

cudowny rozdział ;)

Anonimowy pisze...

z niecierpliwością czekam nn:***

Anonimowy pisze...

Cuuuuuuuudowne ! <3 Czekam nn ;*

Nikt Taki pisze...

NEXT ?

Kanonova pisze...

CO SIE STALO NO CO?!?! :(

Werdż i pisze...

To był zajebisty rozdział :D dodaj dzisiaj błagam bo nie dotrzymam do poniedziałku :D

Oliwia Poddębniak pisze...

Aaaaaaaaaaa! *.* dawaj next'a !
Czm nie ma komentarzy bosh :c ej a moze zmniejszylabys ich liczbe bo tak sb mysle.... Pewnie duzo osob wyjechalo i nie maga czytac i komentowac :) pisz dla tych ktorzy zostali :* kocham <3

Anonimowy pisze...

super :3

Magda Nina pisze...

Świetny blog. Kocham go czytać. Jestem twoją wierną fanką ;) całusy
Nina

Anonimowy pisze...

Świetny, boski, super, zajebisty !!! Tyle chyba wystarczy zęby opisać moje uczucia co do tego rozdziału :) czekam na nexta ;)

Olcia Misowa pisze...

Kocham boskie genialne ^_^