niedziela, 15 czerwca 2014

Together?



Rozdział 9.
Wdech…
Wydech…
Wdech….
Wydech….
Stałem przed wejściem do klubu oparty o ścianę budynku, oddychając głęboko próbowałem zrozumieć to co przed chwilą zrobiłem i dlaczego?
Boże co się ze mną dzieje?!
Przecież ja nie znoszę Alexis, a każda spędzona z nią godzina jest dla mnie udręką. Ona psuje mi za każdym razem plany, ona obniża mój poziom popularności znacznie się obniżył, fanki za nią nie przepadają, nie ma w niej chociażby odrobiny tego co miały moje poprzednie dziewczyny. Ona nawet nie pozwala na to, żebym ją poznała , nie pozwala na to, żebym zmienił o niej zdanie, potrafi tylko krzyczeć i się obrażać….
Więc dlaczego tak bardzo chciałem tego pocałunku?
***
Minęło 5 minut….10…15…20….
Chwyciłam stojący przede mną kieliszek z niebieskim  drinkiem i za jednym razem opróżniłam w całości całe szklane naczynie, wstałam, zabrałam torebkę i ruszyłam w kierunku wyjścia . Wciąż miałam w głowie ten pocałunek i Styles’a uciekającego tuż po całym zdarzeniu. Trochę jak w „Kopciuszku”, tylko, że tam z balu uciekła księżniczka , a nie książę…
Gdy znalazłam się poza klubem zobaczyłam Harry’ego z papierosem w ręku. Szczerze? Trudno mi określić jak wyglądał , wydawał się być pogrążony w letargu , jak gdyby myślami był gdzieś bardzo daleko stąd… daleko od tego co się zdarzyło.
- Harry… - odezwałam się wyrywając go z rozmyśleń.
Chłopak spojrzał na mnie jednocześnie wyjmując z buzi papierosa , z jego ust wydobył się szary kłębek dymu. Zakaszlałam, gdy poczułam ostry zapach nikotyny.
- Nie wiedziałam , że palisz…
- Tylko jak muszę się uspokoić – wzruszył obojętnie ramionami, a następnie rzucił blant na ziemię i nacisnął na niego podeszwą butów – Zapomnij o tym co się wydarzyło.
- Znowu? – zapytałam krzyżując ręce na piersi – Znowu mam o czymś zapominać?
- Masz z tym jakiś problem ? – jego ton głosu był tak potwornie bezczelny… tym bardziej, że mówiąc to nawet nie patrzył mi w oczy.
- Nie, no co ty! – odpowiedziałam z wyraźną ironią – Ale wiesz jak za każdym razem będę miała zapominać o czymś co zrobiłeś to może lepiej kup sobie takie urządzono do wymazywania ludziom pamięci ,pójdzie szybciej i zdecydowanie delikatniej…
- Co masz na myśli?
- To, że trochę przesadzasz – wyjaśniłam – Nie można tak po prostu kazać komuś o czymś zapomnieć i myśleć, że wszystko będzie dobrze. Trzeba się też liczyć z uczuciami innych, to że jesteś sławny nie znaczy, że wszystko ci wolno, wiesz? Te wszystkie dziewczynki, które tak bardzo za tobą szaleją ciągle piszą, że jesteś wspaniały , że każda z nich chciałaby mieć kogoś takiego jak ty obok siebie ,a nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo jest okrutny i jak bardzo lubisz ranić ludzi…. To , że mnie nie lubisz nie znaczy, że masz prawą mną pomiatać , nie jestem sławna , nie jestem z twojej „wyższej półki” , ale jestem człowiekiem i nie wolno ci się mną bawić ! – krzyknęłam powstrzymując łzy.
Odwróciłam się i ruszyłam w kierunku mojego osiedla zostawiając Harry’ego samego zupełnie tak samo jak on wcześniej zostawił mnie. Nawet nie wiem czemu to powiedziałam, czemu chciało mi się płakać , przecież nic do niego nie czuję , nie powinno mi to przeszkadzać… A jednak jego zachowanie sprawiło, że coś w środku mnie pękło i zupełnie straciłam kontrolę nad sobą i nad tym co mówię.
- Alex ! – usłyszałam krzyk Styles’a za sobą.
Nie odwróciłam się , przyśpieszyłam kroku, chciałam być jak najdalej od niego i od jego „idealnego” świata, który tak bardzo psułam swoją obecnością.
*
- Alexis ! – krzyk Pauliny, która od dłuższego czasu stała pod drzwiami mojego pokoju wcale nie motywował mnie do wstania z łóżka – Nie zamknęłaś drzwi na noc, nie poszłaś na zajęcia , nie odbierasz telefonu , co się dzieje?
- Alex proszę otwórz – powiedziała spokojnym głosem pukając w drewnianą powłokę.
 Niechętnie  wyślizgnęłam się z ciepłej pościele podeszłam do drzwi, otworzyłam je , a następnie nawet nie patrząc na przyjaciółki ponownie schowałam się pod kołdrą.
- Ej, co ci jest? – Emilia usiadła obok mnie.
- Nic – mruknęłam obojętnie i odwróciłam się tyłem do niej.
- Nic? – zaśmiała się Paula – Myślisz , że nasz oszukasz ? Gadaj co się stało ? Nick ma dziewczynę czy będzie ojcem? Właśnie ! Może ty w ciąży jesteś !?
Popatrzyłam na nią  z dezaprobatą. Głupszej rzeczy nie dało już się chyba wymyślić?
- Harry się stał – powiedziałam cicho i wbiłam wzrok w sufit.
- A co on ci takiego zrobił? – Em jak zwykle była opanowana.
- Jest .
- Wkurza cię to, że żyje?
- Tak – odpowiedziałam – A jeszcze bardziej wkurza mnie jego uśmiech, te jego cholerne oczy i ten durny sposób w jaki mnie całuje !
- Ojć… -skrzywiła się Paula – Czyżby on ci się podobał ?
                                           ***
- Styles wyłaź stąd zaraz zaczyna się koncert! – krzyknął Louis – Siedzisz w kiblu jak jakaś baba! Może jeszcze będziesz ryczał? Wyłaź inni też chcą skorzystać!
Nie chcąc dłużej słyszeć jego darcia wyszedłem z pomieszczenia trzaskając drzwiami.
- Boże człowieku co ci się stało? – zapytał Niall- Wyglądasz jak trup.
Wzruszyłem obojętnie ramionami i usiadłem na kanapie. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać, a tym bardziej wychodzić na scenę i udawać, że jestem szczęśliwy . To w tej pracy była jedna z nielicznych wad, jeżeli w grę wchodzili fani choćby się miało najgorszy dzień trzeba było się uśmiechać… Jeśli chodzi o mój dzisiejszy dzień to na pewno nie mogę zaliczyć go do dobrych, wciąż po głowie chodziły mi słowa Alex, nie rozumiałem ich , a przynajmniej tego po co je powiedziała. W końcu mnie nienawidzi , prawda? Poza tym to ona pierwsza kazała mi zapomnieć o tym co zdarzyło się podczas wywiadu, więc nie rozumiem po co była ta cała scena przed klubem. Jeszcze przez nią musiałem się tłumaczyć znajomym dlaczego wyszła wcześniej i beze mnie , nazmyślałem coś o tym, że musi iść do przyjaciółki , która mieszka niedaleko i takie tam… choć w gruncie rzeczy to nawet nie wiem czy dotarła do domu…
- Cześć wszystkim – powiedziała Sophie wchodząc do pokoju.
Dziewczyna podeszła do Liam’a i pocałowała go w policzek.  Jej przybycie oznaczało, że za niedługo pojawi się Eleanor i Perrie , tylko ja i Niall (jak zwykle z resztą) podczas koncertu nie będziemy wypatrywać ukochanych z tłumu…. W sumie to chyba na żadnym z moich koncertów nie pojawiła się jakakolwiek moja dziewczyna, ciekawe jak to jest śpiewać z myślą, że śpiewasz o kimś kto stoi pod sceną i zdaje sobie sprawę, że każde słowo w piosence jest właśnie dla niej i tylko dla niej?
- Styles, a twoja dziewczyna będzie? – zapytał Zayn.
- Nie , nie zaprosiłem jej – mruknąłem niechętnie.
- Bo? – zdziwiła się Soph siadając obok mnie.
- Przecież wszyscy dobrze wiecie – wiedzą, bo tak jakoś kiedyś to ze mnie wypłynęło przez przypadek po pijanemu….– że my nie jesteśmy razem na serio.
- Ale nie sądzisz, że byłoby jej miło jakbyś ją zaprosił? –zasugerował Liam.
- Sądząc po tym co powiedziała mi wczoraj myślę, że jednak mimo wszystko nie chce mnie znać – spuściłem głowę  w dół .
- Co jej zrobiłeś i co powiedziała? – to pytanie padło od Louis’a.
- No ja …ja…- jąkałem się, nigdy za bardzo nie lubiłem gadać o takich sprawach – zacząłem ją całować, potem wyszedłem …. A i jeszcze kazałem jej o tym wszystkim zapomnieć…
Wszyscy patrzyli na mnie w skupieniu milcząc , Sophie wyglądała tak jakby właśnie straciła wiarę w ludzkość, a zwłaszcza w mężczyzn.
- Na co ona odpowiedziała mi tak w skrócie, że traktuje ją jakby była niczym, że ma uczucia ,i że powinienem się z nimi liczyć, bo ona też jest człowiekiem…
- Bierz ten telefon – dziewczyna Liam’a podała mi komórkę – i dzwoń do niej.
- Po co?
- Zaproś ją tu i przeproś – nakazała jak gdyby nigdy nic.
- Po co?
-Żeby ją przeprosić – ciągnęła dalej odpowiadając na moje pytania.
- Nie będę jej przepraszać – odpowiedziałem, wstałem z miejsca i ruszyłem z powrotem do mojej wcześniejszej kryjówki.
- A pamiętasz jak kiedyś mówiłeś, że przed miłością nie wolno się bronić?! – krzyknął za mną Niall.
- Co to ma wspólnego z tą sprawą? – nawet się nie odwróciłem.
- Zastanów się….
_____________________________________________________________________________
Dziękuję, że tyle czekałyście <3 Love you all <3
16 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ W ŚRODĘ <3

16 komentarzy:

Karolina Cichy pisze...

Niesamowity obrót spraw... Nie wiem co napisać naprawdę zamurowało mnie jak to czytalam i to jeszcze z otwartymi ustami ... Co ty kobieto ze mna robisz ...;)

Anonimowy pisze...

O mamusiu na ten moment czekałam od 1 rozdziału. Na moment w którym będą sie w sobie zakochiwać. I zostało tylko pytanie które z nich pierwsze powie drugiemu o tym co czuje. My feelings po tym rozdziale ----> fsfsfghhehjadbyr. Rozdział jest cudowny. To jak Alex mu wygarnęła przed klubem >>>>. To jak Soph kazała mu dzwonić, zaprosić i przeprosić>>>>. Upór Hazzy jak to zwykła mawiać moja koleżanka `dont loffki`. // wierna fanka ola xd

Oliwia Poddębniak pisze...

Ale brniesz :3
Mega, cudo <3
Do srody ^^ :**

Anonimowy pisze...

aaa kocham

Anonimowy pisze...

O.o rozdział zajebisty BARDZO. <3

Nieznajoma Nie pytaj pisze...

Super!!!!

Zapraszam na mojego nowego bloga
http://fotografiatocokochamwp.blogspot.com/

Anonimowy pisze...

SUPERR :)

Anonimowy pisze...

zajebisty!!! A nie mogłabyś dodać tak po prostu tego rozdziału w środę? Akurat w środę wypadają moje 15 urodziny PROSZĘ^^

Werdż i pisze...

Jezu <3 Ale słodki koniec ;)) Pisz tak dalej ! Tylko proszę o jedno niech jak już się zakochają i zaczną uprawiać seks to niech ona nie zachodzi w ciążę bo w twoich wcześniejszych opowiadaniach od razu się tak stawało i trochę to denerwujące ;) Więc jak już zajdzie to po ślubie błagam :D A ten blog jest moim ulubionych :D czytam go od początku :3 Powodzenia w pisaniu następnych rozdziałów :3 <33 !!

Werdż i pisze...

http://zycie-to-kurwa-pamietaj.tumblr.com/ Jeśli któraś z czytających ma tublra to prodzę zaobserwujcie !! :)

Anonimowy pisze...

O cholera <3 <3

Nikt Taki pisze...

Każdy uważa że Sophia jest jakąś lalką a tu pokazujesz ją w innym świetle i to mi się podoba :)

Anonimowy pisze...

Swietny rozdzial

Anonimowy pisze...

Boski <3

Anonimowy pisze...

superek <3

xxx pisze...

Świetny ! ♥ Od razu chce się czytać *>* Czekam niezwłocznie na next :D