piątek, 9 sierpnia 2013

Two Years



Rozdział 27.
                                   ~Oczami Harrego~
Stałem właśnie w ogromnej kolejce do kasy z biletami . Mniej więcej 10 minut temu samolot wylądował na lotnisku w niewielkim mieście u wybrzeży Wielkiej Brytanii. Wszyscy pasażerowie owego samolotu byli   Tyle , że ja musiałem lecieć w teraz i tak już straciłem zbyt dużo cennego czasu . Zaraz po wylądowaniu napisałem do Pauliny smsa z pytaniem  - Jak się trzyma moja Julka ? Niestety jak na razie nie odpisuje , tak bardzo chciałbym wiedzieć co się dzieję z moją ukochaną i moim dzieckiem , a najbardziej chciałbym stać obok niej , trzymać za rękę i wspierać , no cóż na to raczej miałem zerowe szanse.
wściekli , był środek nocy , a tylko nielicznym uda się zdobyć bilety na poranne loty.
- Przepraszam , ty jesteś Harry z One Direction ? – z rozmyślań wyrwało mnie pytanie mężczyzny , który stał za mną w kolejce.
- Tak – odpowiedziałem cicho , w duchu modliłem się , żeby nie był jakimś natrętem .
- Jest Mark – podał mi rękę , na oko był w moim wieku – moja siostra ma świra na twoim punkcie – uśmiechnął się – mógłbyś mi to dla niej podpisać ? – poprosił i podał mi pierwszą płytę One Direction i czarny marker .
- Proszę – podałem mu płytę po tym jak złożyłem na niej autograf .
- Masakra z tą pogodą , a tak mi zależało , żeby dostać się do Londynu jeszcze dzisiaj – westchnął – a ty chyba też się śpieszysz , prawda ? – zapytał – biorąc pod uwagę fakt jak zareagowałeś na komunikat …
- Tak …- odpowiedziałem i odwróciłem się do niego przodem – moja narzeczona właśnie rodzi i chciałem zdążyć , żeby zobaczyć swoją córeczkę tuż po urodzeniu , ale chyba nie mam na to szans …
- Jak to nie masz szans ? – zapytał sarkastycznym tonem – ty masz największe szanse ze wszystkich tu zgromadzonych – zaśmiał się – przecież jesteś sławny ! Wykorzystaj to.
- No w sumie … chyba masz rację – uśmiechnąłem się – dziękuję za  radę .
Teraz tylko pozostało pytanie – Jak wykorzystać sławę ? Przecież nie mogę stanąć na środku i powiedzieć , że jestem sławny , i że jak nie zawiozą mnie do Londynu to ich pozwę . Trzeba było wymyślić coś takiego , żebym nie wyszedł na zapatrzonego w siebie gwiazdora-egoistę .
Właśnie wtedy los (nareszcie ! ) się do mnie uśmiechnął , bo jedna z kasjerek otworzyła drugą kasę . Rzuciłem się biegiem do niej tak , żeby być pierwszym i udało mi się ! Teraz pozostało już tylko ją zbajerować.
- Dobry Wieczór – czarnowłosa kobieta powitała mnie szerokim lecz dość wymuszonym uśmiechem – w czym mogę służyć ?
- No więc – zacząłem – jestem Harry Styles – przedstawiłem się , a w oczach czarnowłosej pojawiły się niewielkie iskierki – tak ten z One Direction – powiedziałem wyprzedzając jej pytanie -  muszę jak najszybciej znaleźć się w Londynie , rozumie pani ? – ona pokiwała głową , miała otwartą buzię , wyglądała jak jakaś bezmyślna istota – Moja narzeczona w tej chwili rodzi , więc ja muszę się dostać do Londynu , będę wdzięczny jeśli załatwi mi pani najszybszy lot stolicy .
- Bardzo bym chciała – powiedziała ze smutkiem w głosie – ale najbliższe loty mamy dopiero na 6 rano …
- Cholera – powiedziałem pod nosem – a czy w jakimś inny sposób będę mógł się tam ?
- Może pan pojechać autobusem do najbliższego dużego miasta , może tam będą mieli jakieś wcześniejsze loty – uśmiechnęła się – autobus będzie za jakieś 10 minut przed głównym wejściem do budynku.
- Dziękuję – uśmiechnąłem się do niej – do widzenia .
- Do widzenia i powodzenia ! – krzyknęła , gdy już odchodziłem .
                                                          ~Oczami Julii~
Męczarnia w końcu się skończyła , po 6 godzinach potwornego cierpienia w końcu moje maleństwo było już
na świecie . Jak na razie córeczkę zabrano na podstawowe badania dla noworodków . Ja leżałam na oddziale poporodowym , obok mnie siedziała Paula , która bardzo wspierała mnie podczas tych ostatnich , najbardziej bolesnych godzin w moim życiu. Jedyne czego brakuje mi do pełni szczęścia to Harry. Gdzie on jest ? Jak rozmawiał z Paulą to powiedział , że już leci , ale od tamtej pory nie dał już żadnego znaku życia .
Wszystkie pielęgniarki kazały mi iść spać , miały racje , byłam wykończona , czułam się tak jakby ktoś wypompował ze mnie całą energię . Jednak po mimo tego jak często zamykałam oczy czy próbując myśleć o czymś miłym prosiłam o sen , on nie nadchodził . W mojej głowie kłębiły się jedynie myśli związane z narzeczonym , martwiłam się o niego , bałam się , że zaślepiony tym , że musi jak najszybciej zjawić się u mego boku zrobił sobie krzywdę .
- Paula – zwróciłam się do przyjaciółki , mój głos był cichy , prawie nie słyszalny – zadzwonisz do Harrego ? – podałam jej moją komórkę , która leżała na stoliku obok łóżka.
- Pewnie – uśmiechnęła się i wzięła ode mnie telefon – a ty spróbuj zasnąć – poprosiła po czym wyszła z pomieszczenia na korytarz.
Zostałam sama , wbiłam wzrok w sufit , wiedziałam , że nie zasnę jeśli nie będę wiedziała , że mój ukochany jest bezpieczny , dlatego dla  uspokojenia postanowiłam pomyśleć o córce . To wspaniałe , że w końcu mam swoje wymarzone dziecko , którego od tak dawna pragnęłam. Jednak fantastyczne uczucie , które poczułam po tym , gdy mogłam wziąć córkę na ręce w tej chwili zniknęło . Tak krótko będę mogła z nią być , został mi przecież niespełna rok życia . Nigdy nie zobaczę jak stawia swoje pierwsze kroki na mahoniowych panelach w salonie czy jak po raz pierwszy wypowie jakiekolwiek słowo. Ona nie będzie mnie znała , jedynie z opowieści . Moją twarz będzie widziała jedynie na zdjęciach czy filmach , które jej tatuś non stop nagrywał . Nie będę mogła zobaczyć jak dorasta , nie będę mogła pomóc jej w okresie dojrzewania . Nie będę mogła nic zrobić , aby jej kiedykolwiek pomóc.  Może to jednak był zły pomysł , żeby starać się o dziecko ? W końcu z moją chorobą nie da się nic zrobić , ani spowolnić jej rozwijanie się na tyle bym mogła towarzyszyć dziecku w najważniejszych chwilach jego życia.  Podejmując decyzje o zostaniu rodzicem  myślałam o sobie , a nie o dziecku , powinno być na odwrót…
- Julka , Julka , wstawaj -  z głębokiego snu wyrwał mnie wesoły głos przyjaciółki , czyli jednak udało mi się zasnąć.
- Co się stało ? – zapytałam cicho przecierając zaspane oczy.
- Patrz kto przyszedł – wskazała w stronę drzwi .
- Harry ! – krzyknęłam z radości , gdybym tylko mogła wstałabym z łóżka i rzuciła się mu na szyję . Chłopak
podszedł do mnie i pocałował w usta , miał potargane włosy i trochę brudną koszulę w kratkę , nie wspominając już o spodniach – gdzie ty tyle byłeś ? – zapytałam zatroskana .
- To długa historia – zaśmiał się – a gdzie nasza księżniczka ? – wiedziałam , że czekał tylko na to , aby ją zobaczyć .
- Już jedzie – uśmiechnęłam się , gdy do pokoju pielęgniarka wjechała wózkiem , kobieta chciała podać mi dziewczynkę , jednak ja pokręciłam głową – proszę dać ją tatusiowi , on już wystarczająco długo na to czekał.
Hazz wziął naszą córkę na ręce , patrzył na nią jak w obrazek , po jego twarzy było widać , że jest bardzo szczęśliwy. Z jego oczu wypłynęły pojedyncze łzy szczęścia .
- Jak ją nazwiemy ? – zapytałam patrząc z podziwem na narzeczonego , który nie mógł oderwać wzroku od dziecka.
- Darcy – odpowiedział pewnym siebie głosem .
____________________________________________________________________________
Nie chciałam czegoś takiego robić , ale najwyraźniej nie mam wyboru ;c 
Następny rozdział zostanie dodany jeśli będzie 9 komentarzy.
 
 

środa, 7 sierpnia 2013

Two Years



Rozdział 26.
                                                           ~Oczami Harrego~
- Paula ! – krzyknąłem jednocześnie przerywając rozmowę  mężczyzny z kobietą zajmującą się
nagłośnieniem .
- Przepraszam panią – Paul odwrócił się w moją stronę z karcącą miną – Harry wiesz , że nieładnie przerywać dorosłym , gdy rozmawiają ?
- Paul sorry , ale w tej chwili nie mam czasu na te twoje „nauki kultury” – mówiłem strasznie szybko , w końcu teraz liczyła się każda sekunda – Julka przed chwilą dzwoniła i ona zaczęła RODZIĆ ! Więc proszę powiedz tym ludziom , że ja w programie nie wystąpię i pozwól mi wrócić do Londynu !
Przez dłuższą chwilę Paul stał jak wryty powoli przetwarzając każde słowo , które padło z moich ust. Zacząłem nerwowo rozglądać się po pomieszczeniu , za dosłownie półtorej minuty zaczyna się wywiad , na  którym nie mogę być , a Paul stoi tutaj i studiuje moją wypowiedź !
- Jedź już na lotnisko , ja wszystko załatwię – powiedział pewnym siebie głosem i już po chwili zniknął gdzieś między ludźmi kręcącymi się za kulisami.
Nie zastanawiając się ani chwili dłużej pobiegłem w kierunku wyjścia z budynku . Przed wejściem do samochodu sprawdziłem czy na pewno zabrałem ze sobą pieniądze i komórkę , na szczęście były na swoim  miejscu. Następnie wpadłem do pojazdu i kazałem szoferowi  zawieść się na lotnisko . Byłem strasznie zdenerwowany , moje dziecko  za parę godzin pojawi się na świecie , a ja jestem oddalony od niego parę tysięcy kilometrów , nie ma szans na to , żebym zdążył.
Los się dzisiaj do mnie nie uśmiechał , ledwo wyjechaliśmy spod studia telewizyjnego , a już wylądowaliśmy w gigantycznym korku. Moje nery sięgnęły już szczytu , jak nic spędzimy na Nowo Jorskiej ulicy dobrych kilka godzin , nie mogłem na to pozwolić , sam lot przecież zajmie mi sporo czasu . Nerwowo stukając palcami w fotel .
- Niech się pan tak nie denerwuje – powiedział mężczyzna siedzący za kierownicą - za 10 minut włączą zielone światło i znowu będzie można spokojnie jechać – zapewniał –  lotnisko jest bardzo blisko , na piechotę jest stąd 15 minut drogi , więc samochodem będzie 5 .
- 15 minut pan mówi … - pomyślałem chwilę , a jeśli będę biec to może będzie jeszcze krócej ? – Do Widzenia ! – krzyknąłem i szybko wyszedłem  z samochodu , nie odwróciłem się już , ale przypuszczam , że facet musiał być bardzo zdziwiony .
Gdy tylko znalazłem się na chodniku puściłem się biegiem w stronę najbliższego lotniska , nie było to jednak takie łatwe jak mi się wydawało . Musiałem przepychać się przez tłum ludzi , którzy byli bardzo oburzeni tym , że ich potrącam , jednak starałem się nie przejmować się ich wyzwiskami i krzykami , bo miałem tylko jeden cel – jak najszybciej znaleźć się przy ukochanej .
Do lotniska została mi jeszcze tylko jedna przecznica .  Przystanąłem , aby nałapać tchu . Już byłem prawie u celu , tak nie wiele brakowało , żebym  znalazł się na miejscu , jednak coś musiało mi przeszkodzić . Kiedy miałem zamiar znowu zacząć biec  jakaś dziewczyna , która zaczęła krzyczeć :
- O MÓJ BOŻE ! To Harry z One Direction !
Nie miałem czasu na przytulanie się z fankami , rozdawanie autografów  itp.  Jeszcze teraz dostałem smsa od Paula :
„  Śpiesz się młody , za 20 minut masz samolot , bilet masz odebrać w kasie , powodzenie ;)”
Dobra , sorry directioners , ale innym razem będziemy się ściskać . Nie zwracając uwagi na gromadzących się wokół mnie ludzi znowu zacząłem biec , przecież to już tak blisko, teraz już nic nie mogło mi przeszkodzić .
Minęło trochę czasu , siedziałem już w samolocie , teraz byłem w miarę spokojny . Jeszcze tylko parę godzin lotu i będę już tam gdzie właśnie teraz powinienem być , czyli razem z ukochaną i naszym maleństwem , ale to już niedługo.
                                                         ~Oczami Julii~
Tak bardzo brakowało mi w tej chwili Harrego , ból był okropnym , praktycznie nie do wytrzymania . Wokół mnie kręciło się pełno pielęgniarek i lekarzy , a obok mnie stała Paula , która ze stoickim spokojem trzymała mnie za rękę cały czas mówiąc coś do mnie , byłam jej bardzo wdzięczna za to co dla mnie robi.
Krzyczałam tak głośno , że na pewno było słychać mnie w całym szpitalu , ale nie dało się tego powstrzymać , krzyk był niekontrolowany , wręcz wymuszony przez moje własne ciało . Z oczu leciały mi łzy . Przeczytałam kiedyś , że ból podczas porodu jest porównywalny z bólem łamania 20 kości na raz  i szczerze  mówiąc w 100% się z tym zgadzam .
- Julka wszystko będzie dobrze , jeszcze tylko parę godzin i będziesz mieć swoją córeczkę na rękach , wytrzymasz , jesteś silna  - moja przyjaciółka cały czas „zagrzewała mnie do walki” .
- Paula…. Zadzwoń …. Do ….Harrego…. – poprosiłam ją robiąc przerwy między wyrazami , żeby móc złapać oddech – Aaaa! – krzyknąłem z bólu – chcę …. Wiedzieć …. Gdzie…. Jest…
- Ok. – Paula wyszła z pomieszczenia.
Zamknęłam oczy i zacisnęłam dłonie w pięści .Poradzę sobie , przechodziłam gorsze rzeczy . W tej chwili przypomniało mi się co powiedziałam Harremu , gdy zapytał mnie dlaczego chce mieć dziecko , odpowiedziałam mu wtedy , że to dlatego , że chcę zostawić coś po sobie na świecie . To wspomnienie dało mi siłę . Zacisnęłam zęby i robiłam wszystko zgodnie z zaleceniami pielęgniarek . Ból był przerażający , ale świadomość , że cierpię dla kogoś dodawała mi otuchy .
                                     ~Oczami Harrego~
Przed chwilą skończyłem rozmawiać z Paulą , które w tej chwili zastępuje mnie u boku Julki . Do Londynu
zostały mi jeszcze 3 godziny lotu , więc są jakieś szanse na to , że zdążę zobaczyć moją córeczkę tuż po narodzinach .
Nagle z głośników usłyszałem głos pilota :
- Przepraszam , ale z powodu niedogodnych warunków atmosferycznych  musimy wylądować na najbliższym lotnisku , które jest oddalone od Londynu ponad 600 km , więcej informacji dostaną państwo , gdy znajdziemy się już na miejscu …
- No kur*a, naprawdę teraz ?! – krzyknąłem , a wzrok prawie wszystkich pasażerów spoczął na mnie.
______________________________________________________________________________
Przepraszam , że tak długo nic nie dodawałam i za to , że ten rozdział nie wyszedł mi za dobrze ;/
CZYTACIE = KOMENTUJECIE <3

niedziela, 4 sierpnia 2013

Two Years

Rozdział 25.
   *5 miesięcy później*
                            ~Oczami Harrego~
Od czasu , gdy moja ukochana trafiła do szpitala z zakrzepem krwi  minęło 5 miesięcy , od tamtej pory Julka  nie musiała już przebywać w tym budynku , sama od niego uciekała . Gdy tylko lekarz powiedział jej , że może już wrócić do domu w ciągu 10 minut spakowała się i opuścił szpital , wtedy , gdy wchodziliśmy do samochodu poprosiła mnie , żebym nie dopuścił do tego , żeby w najbliższym czasie tu trafiła .  Chyba dotrzymałem obietnicy , bo  była tam tylko wtedy , gdy musiała sprawdzić co z naszym dzieckiem .
A właśnie jak już mowa o dziecku to już za tydzień jest termin porodu , po prostu nie mogę doczekać się , żeby wziąć moją córeczkę na ręce i przytulić ją do siebie .
Niestety „wspaniałomyślni” menagerowie  One Direction postanowili wysłać nasz zespół do Stanów Zjednoczonych na DWA TYGODNIE. Mamy udzielać wywiadów , dać koncerty New York’u , Las Vegas oraz Los Angeles  i spotykać się z fanami . Właśnie dlatego są bardzo marne szanse na to , że będę przy narodzinach córki .
Jak zwykle ktoś kto jest „nade mną” coś mi popsuł , ale nie tylko mi . Zayn , który miesiąc temu  wziął ślub z Paulą  musiał przełożyć  podróż poślubną . Cała nasza piątka  dosłownie błagała menagerów na kolanach , żeby przesunęli wyjazd chociaż o ten tydzień , ale oni okazali się być nie ugięci w tej sprawie i na nic się zdały nasze prośby .
W tej chwili ja i czwórka moich przyjaciół siedzimy w samolocie , który leci w kierunku New York’u.  Niall śpi , Liam coś czyta , Louis słucha muzyki , Zayn  stara się zająć czymś ręce i rysuje , jest strasznie wściekły na menagerów , którzy siedzą przed nim . A ja rozmawiam przez skype ‘a z Julką .
- Harry uśmiechnij się – powiedziała dziewczyna ze śmiechem – a może termin się przesunie , albo pozwolą ci wrócić wcześniej , trzeba myśleć pozytywnie – moja narzeczona był przesycona optymizmem .
-  Taa… - westchnąłem – pewnie masz racje , ale nie zapominaj kochanie , że ja jestem realistą i znam swoich szefów na tyle dobrze , że raczej nie pozwolą wrócić mi wcześniej .
- Oj Harry – znowu się zaśmiała – jak chcesz to mogę z nimi pogadać …
- Haha , wiesz co jakbyś ty z nimi pogadała to jeszcze teraz zawróciliby samolot do Londynu – śmiałem się – chciałbym , ale wiesz jak mus to mus , mam nadzieję , że na poród będę już w domu .
- Ja też – uśmiechnęła się i odgarnęła niesforny kosmyk włosów z twarzy – Kocham cię .
- Ja ciebie też …
                                                                 ~Oczami Julii~
Odkąd Harry poleciał do USA minął tydzień , a u mnie było coraz gorzej . Nawet najprostsze trudności sprawiały mi teraz problemy , dziewiąty miesiąc ciąży to po prostu masakra. Bolący kręgosłup i wstawanie , a co dopiero chodzenie po schodach , już ledwo sobie radziłam . Jednak pocieszała mnie myśl , że moje maleństwo już za niedługo pojawi się na świecie . Tak naprawdę powinno to zrobić dzisiaj , ale wolałabym , żeby jeszcze trochę poczekała . Harremu strasznie zależy na tym , żeby być ze mną przy porodzie , ale niestety obawiam się , że to może się nie udać …
W tej chwili siedzę przed otwartą szafą i zastanawiam się w co się ubrać  na spotkanie z przyjaciółką . Fakt ledwo chodzę , ale jakoś nie bardzo mam ochotę siedzieć znowu sama w domu , właśnie dlatego postanowiła  wybrać się razem z Pauliną na zakupy , przy okazji kupię coś dla mojego maluszka .
Przez tą całą ciąże nie mam co na siebie założyć , nie to , że się nie cieszę z tego , że będę mieć dziecko , ale przecież w starym dresie i rozciągniętej bluzie nie mogę wyjść w miejsce publiczne , szczególnie teraz , gdy już chyba cały świat wie , że jestem narzeczoną Harrego Stylesa z One Direction. I pomyśleć , że jeszcze nie cały rok temu marzyłam o tym , żeby on choćby na mnie spojrzał lub zaszczycił mnie swoim uśmiechem . Jeszcze do mnie nie dotarło , że mój idol , ten , o którym marzyłam i śniłam  każdego dnia , śpi w tym samym łóżku co ja obejmując mnie ramieniem i trzymając jak najbliżej siebie . Widzę go każdego ranka , gdy zaspany z rozczochraną fryzurą pije kawę w naszej wspólnej jadalni przeglądając gazetę i czytając jakie tym razem ktoś wymyślił o nim bzdury . Mogę go swobodnie dotykać , całować , robić z nim wszystko co chce , słyszę jego głos , ale mimo to w ogóle do mnie to wszystko jeszcze nie dotarło . Cały czas wydaje mi się , że to tylko piękny sen , z którego w końcu będę musiała się obudzić .
W końcu coś znalazłam ! Bladoróżowy  , szeroki sweter i jedyne jensy jakie na mnie wchodziły , cóż chyba nie mogę liczyć na nic innego.  Stanęłam jeszcze na chwilę przed lustrem i spojrzałam na swoje odbycie , następnie spuściłam głowę w dół  i zerknęłam na swój okrągły brzuch .
- Mała mogłabyś już stamtąd wyjść – zaśmiałam się i chciałam iść do łazienki , ale coś mi przeszkodziło , w jednej chwili poczułam tak ostry ból jakby ktoś połamał mi kości  - Ej , no ale nie chodziło mi o to , żeby konkretnie w tej chwili – powiedziałam do mojej córki , która właśnie teraz postanowiła wyjść na świat , nie sądziłam , że będzie aż tak posłuszna , w tej chwili nie bardzo byłam z tego zadowolona .
                                                           ~Oczami Harrego~
Dokładnie za 5 minut mieliśmy wystąpić w programie „Good Morning America” , będziemy najpierw udzielać wywiadów , a następnie mieliśmy wykonać  naszą nową piosenkę „Best Song Ever” i pewnie wszystko by poszło zgodnie z tym planem , gdyby nie telefon od mojej narzeczonej.
- Cześć Kochanie – przywitałem się po odebraniu – Przepraszam , ale ja zaraz będę  udzielać wywiadu i… - dziewczyna przerwała mi .
- Rodzę ! ….
_____________________________________________________________________________
Czytacie = komentujecie <3

The Versatile Blogger

Zostałam nominowana do  The Versatile Blogger . Bardzo dziękuję , bo oznacza to , że ktoś docenia moją pracę <3


Zasady konkursu:
1.Podziękuj nominującemu na JEGO blogu.
2. Pokaż nagrodę the Versatile Blogger  u siebie na blogu.
3.Napisz 7 faktów o sobie.
4. Nominuj 15 blogów, które na to zasługują.
5. Poinformuj ich o tym ;)


7 faktów o mnie :
1. Nie toleruję laktozy .
2. Mam starszą siostrę .
3. Moje opowiadania są tylko o Harry'm , bo jak próbuję napisać jakieś o kimś innym z 1D to mi nie wychodzi xd
4. Prócz pisania moją pasją było rysowanie , ale gdy poszłam do gimnazjum moja nowa wychowawczyni zabiła we mnie chęć do rozwijania tej pasji , po prostu mnie krytykowała ( moja wychowawczyni uczy plastyki ).
5. Mam takie dwie stałe choroby , może kiedyś z nich wyrosnę , ale to jest niepewne .
6. Zbyt łatwo ufam ludziom .
7. Pisanie jest dla mnie formą wyrażania siebie , najlepiej piszę , gdy jestem smutna , dlatego czasem , żeby napisać rozdział specjalnie smucę się na siłę .

Blogi , które nominuję :
1.http://agatorekimagineonedirection.blogspot.com/
2.http://opowiadanie-directioners.blogspot.com/
3.http://one-thing-69.blogspot.com/
4.http://polskaangliaionedirection.blogspot.com/
5.http://sspringbreakers.blogspot.com/
6.http://summer-love-story-about-1d.blogspot.com/
7.http://directionersforeverpoland-imaginy.blogspot.com/
8.http://one-face-and-two-meanings.blogspot.com/
9.http://imaginy-1d-bymilena.blogspot.com/
10.http://there-is-always-hope-1d.blogspot.com/
11.http://onedirectionfanfictionblog.blogspot.com/
12.http://the-chance-for-love.blogspot.com/
13.http://stay-with-me-forever-one-direction.blogspot.com/
14.http://loveisnthard.blogspot.com/
15.http://mystery-duc.blogspot.com/
__________________________________________________________________________
Co do nowego rozdziału to powinien się pojawić dzisiaj . Przepraszam , że tak długo nic nie dodawałam , ale są wakacje , a to u mnie równa się bark czasu . Cały czas jakieś wyjazdy i spotkania z przyjaciółkami , wiecie jak to jest. No , ale dzisiaj zamierzam nadrobić  swoją nieobecność :) Kocham was i jeszcze raz dziękuję za nominacje <3
 
  

czwartek, 1 sierpnia 2013

Two Years



Rozdział 24.
                                               ~Oczami Harrego~
- Niech pan usiądzie – lekarz wskazał ręką na  krzesło stojące przed biurkiem .
Nic nie odzywając zrobiłem to co kazał i czekałem aż w końcu powie mi dlaczego poprosił mnie na
rozmowę , starałem się zachowywać spokojnie i chyba sprawiałem takie pozory , jednak w środku czułem się tak jakby ktoś dźgał mnie nożem prosto w serce . Zdawałem sobie sprawę , że mężczyzna ma dla mnie złe wieści , więc chciałem jak najszybciej je usłyszeć .
Doktor zajął swoje miejsce , splótł dłonie i westchnął ciężko . Miałem już dość tego czekania .
- Przepraszam , ale czy mógłby mi pan już powiedzieć to co pan chce mi przekazać , bo chcę mieć to już za sobą – poprosiłem starając się , żeby to mojego głosu był grzeczny , nie bardzo mi się to udało .
- Dobrze – odpowiedział spokojnym tonem -  poprosiłem pana tutaj , bo … - urwał i zastanowił się jak zacząć – pan wie , że z pana narzeczoną nie jest dobrze , więc nie będę owijał w bawełnę . Liczba pozostałych miesięcy pani Juli bardzo się zmniejszyła … - mówił opanowanym  głosem , za pewne nie pierwszy przekazywał komuś takie wiadomości , ja natomiast musiałem przygryźć dolną wargę , żeby nie wybuchnąć przed mężczyzną płaczem – ale jest szansa – gdy wymówił te trzy słowa całkowicie odżyłem , z większym zaciekawieniem słuchałem tego co mówił -  możemy przeprowadzić operacje , która jeśli się uda mogła by przedłużyć życie pańskiej narzeczonej .
- Kiedy ? Ile będzie kosztować ? Dam każde pieniądze jeśli to będzie konieczne – powiedziałem , jeśli trzeba by było już teraz podałbym mu numer mojego konta w banku .
- Spokojnie proszę pana – lekarz  uspokoił mnie – tą operacje będziemy mogli przeprowadzić dopiero po porodzie i po tym jak pani Julia będzie już w pełni sił . Zabieg jest dość długi i ryzykowny , ale jeszcze nigdy nie zdarzyło się , żeby któryś z naszych lekarzy popełnił jakikolwiek błąd wykonując tą operacje – zapewniał , ale te słowa jakoś nie do końca mnie przekonały – co pan o tym sądzi ?
- Ja chciałbym  chociaż spróbować z tą operacją , ale niech pan pozwoli , że najpierw porozmawiam o tym z narzeczoną  - odpowiedziałem , w mojej głowie kłębiło się teraz tysiące za i przeciw dotyczące operacji .
- Dobrze – uśmiechnął się delikatnie – teraz będzie mógł się już zobaczyć z narzeczoną , za pewne jeszcze śpi , bo zabieg, który nie dawno przeszła był dość męczący .
Po jakiś 5 minut opuściłem gabinet i poszedłem do Pauliny i Zayna , którzy wciąż siedzieli  w poczekalni   leżała Julka . Gdy do nich przyszedłem zobaczyłem , że Paula  śpi oparta o ramię swojego chłopaka , a Zayn już powoli zaczyna przysypiać , oczy mu się same zamykały . Nie było sensu , żeby siedzieli tu dłużej .
przed drzwiami sali , w której
- Zayn – powiedziałem cicho , żeby nie obudzić jego dziewczyny – jedźcie już do domu – poprosiłem –  mi pozwolili do niej wejść , więc  nie musicie siedzieć na korytarzu , jedźcie się wyspać – uśmiechnąłem się .
- Skoro tak uważasz – Malik również się uśmiechnął – Dobranoc  - wziął Paulę na ręce – pamiętaj , trzeba myśleć pozytywnie – rzucił w moją stronę kierując się w stronę wyjścia .
Uśmiechnąłem się do niego ostatni raz po czym otworzyłem drzwi i powoli wszedłem do pomieszczenia , w którym leżała moja ukochana . Jej  oczy były zamknięte , klatka piersiowa powoli unosiła się w górę po czym opadała w dół , wyglądała tak spokojnie . Po cichu podszedłem do jej łóżka  i usiadłem na brzegu , gdyby nie fakt , że była podpięta do różnych urządzeń najchętniej położyłbym się obok niej .
Brzuch dziewczyny przez ciąże był już wyraźnie zaokrąglony i łatwo było domyśleć się , że spodziewa się dziecka .  Tam w środku była moja malutka córeczką , którą za niedługo zostanę sam , bez względu na to czy Julka przejdzie operacje czy nie. I tak zostaniemy sami , bo w końcu zabieg może przedłużyć jej życie jedynie o najwyżej rok .  Nie wiem czy sobie sam poradzę , czy będę dobrym ojcem ? Dziecko potrzebuje matki , ale ja po odejściu Juli nie zamierzam szukać innej . Julka  była , jest i będzie już zawsze tą jedyną , bez względu na to czy będzie ze mną tutaj na ziemi czy też nie .

Spojrzałem na jej twarz . Przecież ja nigdy nie znajdę takiej drugiej jak ona . Gdybym wcześniej o tym pomyślał to pewnie namówiłbym ją na chemie i wszystkie inne możliwe leczenia , byle by tylko mogła zostać ze mną jak najdłużej . Ale zawsze , gdy  myślałem o takich sprawach  przypominało mi się  jak mówiła , że woli być krótko na ziemi niż umrzeć w szpitalu jako roślinka , która nawet nie potrafi samodzielnie  zjeść .
Nie mogłem robić nic na siłę i zmuszać jej do czegoś czego nie chciała . Może teraz  podeszłaby do tego inaczej , ale teraz było już na to wszystko za późno .
_______________________________________________________________________
Przepraszam , że taki krótki , ale nie miałam dzisiaj zbyt dużo czasu na pisanie ;/ Jutro postaram się o coś dłuższego ;)
Czytacie = komentujecie <3