czwartek, 1 sierpnia 2013

Two Years



Rozdział 24.
                                               ~Oczami Harrego~
- Niech pan usiądzie – lekarz wskazał ręką na  krzesło stojące przed biurkiem .
Nic nie odzywając zrobiłem to co kazał i czekałem aż w końcu powie mi dlaczego poprosił mnie na
rozmowę , starałem się zachowywać spokojnie i chyba sprawiałem takie pozory , jednak w środku czułem się tak jakby ktoś dźgał mnie nożem prosto w serce . Zdawałem sobie sprawę , że mężczyzna ma dla mnie złe wieści , więc chciałem jak najszybciej je usłyszeć .
Doktor zajął swoje miejsce , splótł dłonie i westchnął ciężko . Miałem już dość tego czekania .
- Przepraszam , ale czy mógłby mi pan już powiedzieć to co pan chce mi przekazać , bo chcę mieć to już za sobą – poprosiłem starając się , żeby to mojego głosu był grzeczny , nie bardzo mi się to udało .
- Dobrze – odpowiedział spokojnym tonem -  poprosiłem pana tutaj , bo … - urwał i zastanowił się jak zacząć – pan wie , że z pana narzeczoną nie jest dobrze , więc nie będę owijał w bawełnę . Liczba pozostałych miesięcy pani Juli bardzo się zmniejszyła … - mówił opanowanym  głosem , za pewne nie pierwszy przekazywał komuś takie wiadomości , ja natomiast musiałem przygryźć dolną wargę , żeby nie wybuchnąć przed mężczyzną płaczem – ale jest szansa – gdy wymówił te trzy słowa całkowicie odżyłem , z większym zaciekawieniem słuchałem tego co mówił -  możemy przeprowadzić operacje , która jeśli się uda mogła by przedłużyć życie pańskiej narzeczonej .
- Kiedy ? Ile będzie kosztować ? Dam każde pieniądze jeśli to będzie konieczne – powiedziałem , jeśli trzeba by było już teraz podałbym mu numer mojego konta w banku .
- Spokojnie proszę pana – lekarz  uspokoił mnie – tą operacje będziemy mogli przeprowadzić dopiero po porodzie i po tym jak pani Julia będzie już w pełni sił . Zabieg jest dość długi i ryzykowny , ale jeszcze nigdy nie zdarzyło się , żeby któryś z naszych lekarzy popełnił jakikolwiek błąd wykonując tą operacje – zapewniał , ale te słowa jakoś nie do końca mnie przekonały – co pan o tym sądzi ?
- Ja chciałbym  chociaż spróbować z tą operacją , ale niech pan pozwoli , że najpierw porozmawiam o tym z narzeczoną  - odpowiedziałem , w mojej głowie kłębiło się teraz tysiące za i przeciw dotyczące operacji .
- Dobrze – uśmiechnął się delikatnie – teraz będzie mógł się już zobaczyć z narzeczoną , za pewne jeszcze śpi , bo zabieg, który nie dawno przeszła był dość męczący .
Po jakiś 5 minut opuściłem gabinet i poszedłem do Pauliny i Zayna , którzy wciąż siedzieli  w poczekalni   leżała Julka . Gdy do nich przyszedłem zobaczyłem , że Paula  śpi oparta o ramię swojego chłopaka , a Zayn już powoli zaczyna przysypiać , oczy mu się same zamykały . Nie było sensu , żeby siedzieli tu dłużej .
przed drzwiami sali , w której
- Zayn – powiedziałem cicho , żeby nie obudzić jego dziewczyny – jedźcie już do domu – poprosiłem –  mi pozwolili do niej wejść , więc  nie musicie siedzieć na korytarzu , jedźcie się wyspać – uśmiechnąłem się .
- Skoro tak uważasz – Malik również się uśmiechnął – Dobranoc  - wziął Paulę na ręce – pamiętaj , trzeba myśleć pozytywnie – rzucił w moją stronę kierując się w stronę wyjścia .
Uśmiechnąłem się do niego ostatni raz po czym otworzyłem drzwi i powoli wszedłem do pomieszczenia , w którym leżała moja ukochana . Jej  oczy były zamknięte , klatka piersiowa powoli unosiła się w górę po czym opadała w dół , wyglądała tak spokojnie . Po cichu podszedłem do jej łóżka  i usiadłem na brzegu , gdyby nie fakt , że była podpięta do różnych urządzeń najchętniej położyłbym się obok niej .
Brzuch dziewczyny przez ciąże był już wyraźnie zaokrąglony i łatwo było domyśleć się , że spodziewa się dziecka .  Tam w środku była moja malutka córeczką , którą za niedługo zostanę sam , bez względu na to czy Julka przejdzie operacje czy nie. I tak zostaniemy sami , bo w końcu zabieg może przedłużyć jej życie jedynie o najwyżej rok .  Nie wiem czy sobie sam poradzę , czy będę dobrym ojcem ? Dziecko potrzebuje matki , ale ja po odejściu Juli nie zamierzam szukać innej . Julka  była , jest i będzie już zawsze tą jedyną , bez względu na to czy będzie ze mną tutaj na ziemi czy też nie .

Spojrzałem na jej twarz . Przecież ja nigdy nie znajdę takiej drugiej jak ona . Gdybym wcześniej o tym pomyślał to pewnie namówiłbym ją na chemie i wszystkie inne możliwe leczenia , byle by tylko mogła zostać ze mną jak najdłużej . Ale zawsze , gdy  myślałem o takich sprawach  przypominało mi się  jak mówiła , że woli być krótko na ziemi niż umrzeć w szpitalu jako roślinka , która nawet nie potrafi samodzielnie  zjeść .
Nie mogłem robić nic na siłę i zmuszać jej do czegoś czego nie chciała . Może teraz  podeszłaby do tego inaczej , ale teraz było już na to wszystko za późno .
_______________________________________________________________________
Przepraszam , że taki krótki , ale nie miałam dzisiaj zbyt dużo czasu na pisanie ;/ Jutro postaram się o coś dłuższego ;)
Czytacie = komentujecie <3

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

O Bożeee ! *.* Jaki Zajebistyy ! <33 Czekam nn ! ^^

Anonimowy pisze...

Zajebisty ! :)
Kocham ! :)
Dalej :*

pewna12318 pisze...

Super :)

Tuśka. pisze...

NEXT !!!

Snow White pisze...

Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger ! Więcej informacji na moim blogu http://we-had-everything69.blogspot.com/ Gratuluję :)

Anonimowy pisze...

Zajebistyy Pisz Dalejjjj <3