czwartek, 11 lipca 2013

Two Years



Rozdział 19.
                                                       ~Oczami Julii~
Otworzyłam oczy , zamrugałam kilka razy . Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zapłakany Harry siedzący   stojącą tuż obok .
po mojej prawej stronie i kurczowo trzymający moją dłoń . Rozejrzałam się po białym pokoju . Biała pościel na łóżku , białe ściany i biała rama dużego okna. Usłyszałam ciche pikanie urządzeń stojących przy łóżku , zobaczyłam kroplówkę
W jednej chwili zobaczyłam to wszystko czego tak bardzo chciałam uniknąć przez ostanie chwile mojego życia . Szpital . Moja największa zmora .
W mojej głowie pojawiło się wiele pytań , na które nie znałam odpowiedzi :
Dlaczego tu jestem ?
Co się stało ?
Dlaczego Harry płakał ?
To trzy najważniejsze pytania .
Mój wzrok skupił się na Harrym . Przebadałam wzrokiem jego twarz. Pod oczami miał sine kręgi jakby nie spał przez całą noc , na czerwonych policzkach ślady po łzach i przekrwione oczy . Jak długo byłam nieprzytomna ?
- Harry co się stało ? – zapytałam lekko zachrypłym głosem  , oczy chłopaka w tej chwili zabłysły radością , a na jego twarzy pojawił się uśmiech .
- Pokłóciłaś się z Taylor i ona cię przewróciła , uderzyłaś się w głowę – wyjaśnił mi .
- To pamiętam – w mojej pamięci pozostał ten jakże istotny szczegół -  ale dlaczego jestem w szpitalu ? – po tym pytaniu twarz Stylesa zmieniła wyraz , wyglądał tak jakby zastanawiał się co mi odpowiedzieć.
- Bo  eh …. Gdy uderzyłaś się w głowę to straciłaś trochę za dużo krwi niż powinnaś , więc karetka zabrała cię do szpitala  , zrobili ci badania i… wyszło im , że przez twoją chorobę i przez to całe uderzenie mogą być jakieś komplikacje z ciążą , dlatego na razie musisz być na obserwacji – wytłumaczył mi wszystko.
- Jak długo byłam  nieprzytomna ?
- Trzy dni – odpowiedział – ale proszę kochanie nie denerwuj się , lekarz powiedział , że jak się obudzisz to będę mógł zabrać cię do domu – na jego twarzy ponownie pojawił się uśmiech – tyle , że teraz będziesz musiała być pod stałą opieką lekarza .
- Super – powiedziałam sarkastycznie – tak bardzo chciałam uciec od szpitala , że w końcu do niego trafiłam i będę musiała tu dość często bywać .
Harry wstał z taboretu , na którym siedział i mocno mnie do siebie przytulił , nie był to zwyczajny uścisk , było on pełen czułości i miłości , której tak bardzo teraz potrzebowałam . Hazz następnie pocałował mnie w usta i usiadł obok mnie na łóżku.
- Harry , a czy ty przez te trzy dni spałeś ? – zapytałam , Harry wyglądał trochę jak zombie .
- Yyy … - odwrócił ode mnie wzrok.
- Harry ! – powiedziałam stanowczo – ile razy na ten temat rozmawialiśmy ? Jeśli mi się coś dzieje to nie znaczy , że masz zaniedbywać siebie !
- Przepraszam – spuścił głowę w dół .
- Kochanie ja naprawdę jestem w stanie zrozumieć , że się o mnie martwisz , ale ty musisz zrozumieć , że ja martwię się o ciebie ,pamiętaj , że to ty będziesz musiał się w niedalekiej przyszłości zajmować naszym dzieckiem  - przypomniałam mu – przecież nie będziesz mógł się załamywać , ani popadać w otępienie mając na wychowaniu małe dziecko – pogłaskałam go delikatnie po policzku , a on westchnął cicho .
- Wiem , ale nie umiem na tym zapanować , jeśli coś ci się dzieję nie potrafię skupić się na niczym innym poza tobą … - chłopak miał minę skarconego szczeniaka  .
To była już , któraś z kolei nasza rozmowa o moim odejściu , ale Harry prawie za każdym razem odpowiadał mi to samo . Dla naszego dobra postanowiłam zmienić temat .
- Hazz , a jak rozmowa z Modest ? – zapytałam .
- Opowiem ci jak już będziemy w domu – odpowiedział .
W tej samej chwili do pomieszczenia wszedł lekarz , Harry zeskoczył z mojego łóżka i stanął obok . Doktor podszedł do mnie i uśmiechnął się przyjaźnie .
- Widzę , że już się lepiej pani czuje – siwy mężczyzna podszedł do kroplówki i zaczął coś sprawdzać – Myślę , że może pan zabrać narzeczoną do domu – zwrócił się do Harrego -  a pani – odwrócił się z powrotem do mnie – ma się nie przemęczać , najlepiej bardzo dużo odpoczywać  i widzimy się za tydzień na kontroli – na jego twarzy znowu pojawił się uśmiech – zaraz przyślę pielęgniarkę , żeby odłączyła panią od kroplówki i tych innych sprzętów – po tych słowach wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Przeniosłam wzrok na Harrego , który opierał się o ścianę , na jego twarzy  od dłuższego czasu malował się szeroki uśmiech .
- Z czego tak się cieszysz ? – zapytałam .
- Że wracasz do domu – odpowiedział radosnym głosem .
                                                   ~Oczami Harrego~
Kilka godzin później . Ja i Julka byliśmy już w domu . Moja ukochana poszła się  wziąć prysznic , a ja próbowałem przygotować dla coś do jedzenia . Jednak nie bardzo mogłem się skupić na tym co robię , bo ciągle  myślałem nad tym jak powiedzieć Julce o rozmowie z Modest . Nie mogę powiedzieć , że jestem z tego spotkania zadowolony , miałem nadzieję , że będą trochę bardziej tolerancyjni . Ale no cóż w końcu mogło być gorzej .
Do kuchni weszła Julka , była ubrana w niebieską piżamę ,  a na ramiona miała zarzucony granatowy
szlafrok . Dziewczyna podeszła do mnie i przytuliła się , objąłem ją ramieniem , a ona zamknęła oczy.
- Kocham cię – powiedziała nie otwierając oczu.
- Ja ciebie też – pocałowałem ją w czubek głowy .
- A jak z tą rozmową z Modest ? – zapytała po krótkiej chwili.
-  Zaraz ci opowiem wszystko tylko skończę robić kolacje – odpowiedziałem i zamieszałem makron , który podsmażałem razem z warzywami .
Julka odsunęła się ode mnie i poszła usiąść przy stole . Parę minut później postawiłem przed nią talerz pełen jedzenia i usiadłem naprzeciwko niej . Ona nawet nie podniosła widelca , tylko patrzyła się na mnie  z zniecierpliwieniem w oczach .
- No dobra – powiedziałem w końcu – na tej rozmowie z Modest – zacząłem – było hm… jakby to powiedzieć … niezbyt przyjemnie . Wypytywali się o wszystko bardzo szczegółowo , o to jak się poznaliśmy , jak długo jesteśmy ze  sobą , o ciebie … nie powiedziałem im o chorobie , jeszcze … - urwałem na chwilę – i … oni chcą się z tobą spotkać .
- O to spoko – powiedziała z uśmiechem na ustach i wbiła widelec w makron .
- Spoko ? –zapytałem zdziwiony .
- No spoko – powtórzyła śmiejąc się -  myślałam , że zabronią nam się spotykać , albo tobie każą chodzić z jakąś dziunią , ale skoro chcą ze mną pogadać to chyba to nie jest zły znak .
- Pewnie masz racje – uśmiechnąłem się i zająłem się jedzeniem .
Nie potrafię zrozumieć , dlaczego ona z taką łatwością podchodziła do tej rozmowy . Jak ja miałem z nimi rozmawiać to strasznie się stresowałem mimo tego , że znam już ich parę lat , a ona ma opowiadać o sobie jakimś obcym ludziom , od których tak naprawdę zależy czy będziemy mogli być razem  , odpowiada po prostu – spoko . Z dnia na dzień ta dziewczyna zadziwia mnie coraz bardziej ...
________________________________________________________________________
Czytacie = komentujecie <3
 

8 komentarzy:

Loren Tyfany pisze...

Super <33 Nie mogę się doczekać następnego

Anonimowy pisze...

nieziemski < 3
nie mogę doczekać się następnego ; **
udanego wyjazdu ;)
pozdrawiam ; *** < 3

Anonimowy pisze...

Świetnyy <33 Pisz Dalej <3 :**

pewna12318 pisze...

super

Agata Sobczak pisze...

Świetny <33

Anonimowy pisze...

Super ja się prawie popłakałam bo czytałam wszystkie części jest zajebisty pisz dalej proszę

Zuzanna Anna pisze...

Suuuper <3
Chyba mój ulubiony *.*
Czekam z niecierpliwością na następny :)

Madzix pisze...

Zgubiłam linka ale odnalazł się na szczęście świetne są twoje opowiadania i czekam na następny rozdział ♥
Zapraszam na opowiadanie o Harrym komentarze mile widziane ! ♥ http://stolemyheeeart.blogspot.com/?m=1