niedziela, 30 czerwca 2013

Two Years



Rozdział 12.
                                                    ~Oczami Harrego~
- Proszę zapiąć pasy za pięć minut startujemy ! – usłyszałem z głośników głos pilota samolotu .
Była 23 : 02 , a ja razem z Zaynem , Niallem , Louisem , Liamem i Paulem siedziałem teraz w samolocie lecącym do Irlandii na ratunek mojej ukochanej . Dlaczego akurat o tej godzinie ? Cała akcja musiał przebiec w nocy , żeby  ciotka Julki się nie zorientowała , że ją zabieramy , plus trzeba było zrobić porządne zamieszanie w hotelu , a z tym akurat będzie najmniejszy problem .
Siedziałem przy oknie , w tym samym rzędzie co ja siedział Niall i Liam ,a za nami reszta . Odwróciłem się bokiem tak , żeby mieć wszystkich na widoku .
- A wy tak w ogóle wiecie jaki mamy plan ? – zapytałem po chwili zastanowienia .
- Tak – Liam , Paul , Lou i Zayn odpowiedzieli chórem.
- Nie … - Niallowi jak zwykle trzeba było wszystko powtarzać – możesz mi to wszystko jeszcze raz wytłumaczyć ? – poprosił , chyba było mu trochę głupio .
- Ok. – odpowiedziałem i uśmiechnąłem się , byłem strasznie dumny , bo po raz pierwszy sam wymyśliłem cały plan -  no , więc zaczynamy od tego , że Zayn musi zadzwonić … - zacząłem mu wszystko po kolei tłumaczyć .
Ten plan po prostu musiał wypalić !
                                                                   ~Oczami Julii~
Jest już sporo po dwunastej w nocy , a ja oczywiście nie śpię . Próbowałam czytać książkę , którą znalazłam w swojej walizce . Na moje nieszczęście był to romans  , nie mogłam czytać o wspaniałej i idealnej miłości , która kończy się happy end’em , bo to przywoływało zbyt wiele wspomnień , a to tak strasznie bolało , jak rana , która zamiast się goić z każdym dniem , gdy nie ma go przy mnie powiększa się coraz bardziej . Odłożyłam książkę na stolik i podeszłam do szafki , na której stał telewizor , chciałam go włączyć , ale niestety urządzenie już od wczorajszego wieczoru nie działało , złośliwość rzeczy martwych . Nagle usłyszałam jak dzwoni telefon . Zastanowiłam się chwilę . Ciotka zabrała mi komórkę , więc to pewnie telefon hotelowy . Podeszłam do etażerki , na której stał telefon i podniosłam słuchawkę .
- Halo ?
- Cześć – usłyszałam znajomy głos Zayna  , przecież to nie może być prawda , skąd on miałby ten numer ? – nie mamy wiele czasu , więc powiem ci od razu , spakuj wszystkie swoje rzeczy , zaraz przyjdzie do ciebie Niall i poda ci dalsze instrukcje – Malik skończył mówić i rozłączył się .
Przez dłuższą chwilę byłam za bardzo zdziwiona , żeby choćby ruszyć się z miejsca . Powoli analizowałam fakty . Skoro Zayn i Niall tutaj są to pewnie Harry też tutaj jest ! Nie czekając ani chwili dłużej  zaczęłam pakować swoje rzeczy do walizki . Starałam się zrobić to jak najszybciej . Po nie całych 10 minutach ktoś zapukał do moich drzwi i krzyknął „ Obsługa !” . To na 100 % Niall.
Otworzyłam drzwi i wpuściłam blondyna do środka . Horan był ubrany w hotelowy uniform i pchał przed sobą wózek z przyrządami do sprzątania . Na jego widok od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech . Na wszelki wypadek zamknęłam za nim drzwi .
- Hej Julcia – chłopak obdarzył mnie szerokim uśmiechem – miło cię znowu widzieć – również się do niego uśmiechnęłam – dobra , mamy mało czasu , nie wiadomo czy twoja ciotka nie przyjdzie cię sprawdzić . Masz walizkę ? – zapytał , a ja podałam mu małą , czarną walizkę z moimi rzeczami . Nialler schował ją do wózka – Masz lęk wysokości ?
- Nie , a co ? – jego pytanie trochę mnie zdziwiło .
-Bo teraz mała będziesz musiał  zejść z balkonu – wyjaśnił – idź tam szybko , na dole ktoś już na ciebie czeka – Irlandczyk puścił mi oczko i wyszedł z pokoju szczelnie zamykając za sobą drzwi .
Zrobiłam co mi kazał , wyszłam na balkon i stanęłam tuż przy barierce . Nie było wysoko , mój pokój znajdował się na drugim piętrze , tuż obok balkonu ktoś postawił drewnianą drabinę , która prawdopodobnie służyła za ozdobę , obrastały ją fioletowe , wijące się ku górze kwiatki . Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam w dół . Nie boję się , nie boję się – powtarzałam sobie w myślach . Kogo ja oszukuję , strasznie się bałam , a co jeśli drabina się złamię ? Albo obsunie mi się noga ?
Ciągle zadawałam sobie pesymistyczne pytania patrząc w dół . I wtedy  zobaczyłam , że ktoś biegnie . Tak to był Harry , chłopak stanął przy drabinie i spojrzał na mnie z uśmiechem . Widok ukochanego dodał mi odwagi , nie zastanawiając się dłużej  spróbowałam przejść przez barierkę , udało się . Teraz stałam na krawędzi . Oczy Stylesa zalśniły iskrą przerażenia ,  wzięłam głęboki wdech i spróbowałam wejść na drabinę , gdy tylko moje nogi stanęły na pierwszym szczeblu drabina zaczęła niebezpiecznie się chwiać . Ze strachu serce biło mi coraz szybciej . Zeszłam kilka szczebli niżej , wydawało mi się , że drabina zaraz się złamię , bo ciągle skrzypiała .
- Julka – usłyszałam głos Harrego – skacz – powiedział spokojnie – złapię cię .
- Obiecujesz ? – zapytałam , mój głos był trochę zachrypnięty .
- Obiecuję – powiedział , choć nie brzmiał to zbyt pewnie .
Powoli się odwróciłam , a chłopak podszedł bliżej , nie byłam już wysoko . Boże proszę ja nie chcę jeszcze umierać – modliłam się po cichu . Po chwili skoczyłam , „lot” był tak krótki , że nawet nie zorientowałam się kiedy znalazłam się w ramionach ukochanego . Otworzyłam oczy i spojrzała na uśmiechniętą twarz Harrego .
- Mówiłem , że cię złapię -  pocałował mnie w policzek , nie mam pojęcia jakim cudem on mnie złapał , ale teraz nie było to ważne .
Styles postawił mnie na ziemi i złapał za rękę . Pobiegliśmy na parking gdzie czekali wszyscy przyjaciele mojego chłopaka oraz Paul .
- Wy jedźcie na lotnisko i wracajcie do domu – Harry zwrócił się do reszty – my wrócimy jutro wieczorem – tym razem wzrok chłopaka spoczął na mnie , spojrzałam na niego pytającym wzrokiem , ale on się tylko uśmiechnął .
Po piętnastu minutach siedziałam razem z ukochanym w samochodzie . Nie miałam pojęcia dokąd jedziemy . Siedzieliśmy w milczeniu , ale ta cisza była bardzo przyjemna . Nie mogłam przestać patrzeć na chłopaka , tak bardzo brakowało mi jego widoku.
Parę minut później zatrzymaliśmy my się w środku lasu . Była dopiero druga w nocy , więc było strasznie ciemno . Harry wysiadł z auta i podszedł do drzwi od mojej strony i je otworzył .
- Wysiadaj – rozkazał .
- Ale Harry …
- Wysiadaj – powtórzył .
Bez słowa zrobiłam to o co prosił . Wtedy on niespodziewanie wziął mnie na ręce i posadził na masce   , a on zjechał pocałunkami coraz niżej , zdarł ze mnie t-shirt .
swojego samochodu . Stał bardzo blisko , przez dłuższą chwilę po prostu się na mnie patrzył delikatnie jeżdżąc opuszkami palców po moich policzkach . Następnie wbił się w moje usta , całował łapczywie, stopniowo kładąc mnie na masce pojazdu .
- Hazz jesteś pewien , że chcesz robić to akurat tutaj ? – zapytałam .
-  Tak – odpowiedział i z powrotem zajął się całowaniem mojej szyi .
- Harry … - podniosłam delikatnie jego głowę , żeby popatrzył mi prosto w oczy – Dziękuję , że mnie uratowałeś .
- Dziękuję , że na mnie czekałaś – uśmiechnął się , tym razem to ja go pocałowałam .
A potem wiadomo co było … 
_________________________________________________________________________
Czytacie = komentujecie <3

10 komentarzy:

Agata Sobczak pisze...

świetne <2

Anonimowy pisze...

fajny , fajny ^^ ; )

Anonimowy pisze...

najlepszy < 3

Anonimowy pisze...

Super ... Czekam na nexta : **

Suzie Love pisze...

Niall przebrany za sprzatacza mnie rozwalil :D
Super kocham twojego bloga :*

Anonimowy pisze...

WoW!!! pisz dalej! Niall :D

Anonimowy pisze...

Ty wiesz, że ja to kocham! <3
~Twoja fanka ;3

Iza Gajda pisze...

czemu taki krótki ; c

Anonimowy pisze...

jezu boski ! czekam na więcej :3

Sylwiaa Sochaa pisze...

Świetnee !