sobota, 1 czerwca 2013

Kiss you



Rozdział 18.
                                     ~Oczami Julii~
Nigdy nie sądziłam , że utrata dziecka może być tak bolesna , i że sprawia a tyle cierpienia . Po prostu nie   dziecko miało szanse na to , aby prawidłowo się rozwijać , a ja byłabym w ciąży to na pewno nie byłabym z tego zadowolona  i nie uśmiechałoby mi się zostać matką w tak młodym wieku . W tej chwili ja , Harry oraz nasi przyjaciele siedzieliśmy w szkolnej  stołówce i  jedliśmy coś co podobno jest ryżem , ale mniejsza z tym . W zasadzie to ja nie jadłabym tylko mieszałam papkę widelcem , w mojej głowie ciągle miałam jedną i tą samą myśl , której  nie potrafiłam wyrzucić z głowy . Nagle do naszego stolika podeszła Sandra , rozmowa moich przyjaciół , w której jako jedyna nie uczestniczyłam w jednej chwili ucichła . Moja kuzynka oparła się rękami o blat stołu i z chytrym uśmiechem na twarzy zaczęła mówić :
potrafię się z tym pogodzić . Wiem , że pewnie , gdyby
- I jak tam kuzyneczko ? Gdyby nie twój chłoptaś już dawno byłoby po tobie – śmiała się , a ja próbowałam opanować narastającą we mnie złość – szkoda , że oddał ci tą nerkę tak  przyjemnie byłoby tu bez ciebie , ale przynajmniej wasz bachor nie żyje , miłego dnia – ze sztucznie słodkim uśmiechem odeszła od nas.
- Skąd ona to wszystko wie ? – zapytałam , coraz bardziej się we mnie gotowało , może bym się tym nie przejmowała , gdyby nie to , że powiedziała o dziecku , w tej chwili miałam ochotę ją udusić .
Przyjaciele milczeli . Niall zajął się swoim sokiem , Paula i Zayn wrócili do jedzenia ryżowej papki , Lottie wyjęła telefon i udawała , że pisze smsa , a pozostała reszta po prostu uciekał ode mnie wzrokiem . Nie wytrzymałam , wstałam od stołu i poszłam w stronę Sandry , która przymilała się właśnie do chłopców ze szkolnej drużyny koszykówki .  Podeszłam do niej i powiedziałam :
- Jesteś największą su*ą na świecie ! Śmiejesz się z tego , że  straciłam dziecko ? Proszę bardzo , ale wiesz co ? Z tobą nigdy nikt nie będzie chciał mieć dzieci , bo jesteś dziw*ą ! – krzyczałam , a ona patrzyła na mnie ze zdziwieniem w oczach , najwyraźniej nie spodziewała się czegoś takiego po mnie .
- Pff… ja w ogóle nie rozumiem Harrego , jak on się nie brzydził z tobą kochać ? – Sandra musiała też dorzucić coś od siebie – który normalny chłopak zostawiłby mnie – zatrzepotała sztucznymi rzęsami – dla kogoś takiego jak ty …
- Ja mam lepsze pytanie , który normalny chłopak wytrzyma z tobą więcej niż dwa tygodnie ? – zapytałam sarkastycznie –  zauważ , że ty jeszcze nigdy nikogo nie rzuciłaś tylko to zawsze ciebie  zostawiają , nie dziwię się , po prostu nie lubię takich puszczalskich jak ty .
- O nie ładnie tak mówić , gdzie się podziała to grzeczna i słodka Juleczka  ? Może i miałam dużo chłopaków , ale przynajmniej ze mną chciał ktoś chodzić , bo ja jestem lubiana  , a ty nie . I wiesz co jeszcze ci powiem , żałuję , że nie wiem kim jest ten ktoś kto do ciebie strzelił , bo chętnie , bym mu pogratulowała ! Szkoda , że oprócz dzieciaka nie zabił  jeszcze ciebie !
Już miałam jej coś powiedzieć . Złość z każdą chwilą gotowała się we mnie jeszcze bardziej . Już otwierałam usta , ale nie zdążyłam nic się odezwać , bo Harry złapał mnie w pasie i  powiedział :
- Julka , nie warto …
Posłuchałam go ,  chłopak zabrał mnie ze stołówki . Byliśmy już po lekcjach , więc spokojnie mogliśmy
wrócić do domu . Poszliśmy po kurtki do szatni , a potem do samochodu chłopaka . Gdy byliśmy już w środku pojazdu rozpłakałam się , nie potrafiłam nad tym zapanować .
- Przepraszam – mówiłam przez łzy – wiem , nie powinnam tego robić , ale po prostu nie wytrzymałam , to za bardzo boli …
- Nie przepraszaj – odpowiedział cicho , siedzieliśmy na tyłach samochodu ,Harry objął mnie ramieniem i przytulił – mi też nie jest łatwo , przez to wszystko nawet nie sypiam po nocach , ale czasu nie da się cofnąć , nic na to nie możemy poradzić … - pogłaskał mnie po policzku .
- Hazz ja to wszystko wiem , ale… - z moich oczu wypłynęła kolejna fala słonych łez – ale nie potrafię zapomnieć , tak się chyba nie da …
- Masz racje , nie da się zapomnieć – mówił spokojnym tonem – ale za kilka lat być może będziemy mieć   wszyscy będą szczęśliwi , nie możemy się poddawać przez to co się stało .
dzieci ,będą zdrowe i
- Eh…. – westchnęłam – spróbuję , ale  zawieź mnie teraz do szpitala …
- Dobrze , ale po co ?
- Żeby stwierdzić , że jestem w ciąży to musieli mi robić USG i pewnie będą mieli z tego zdjęcia i ja je chcę – wyjaśniłam  i lekko się uśmiechnęłam .
- No to jedziemy do szpitala – na twarzy Stylesa pojawił się uśmiech .
Po chwili przeszliśmy na miejsca z przodu  i pojechaliśmy w stronę szpitala . Obiecałam Harremu , że spróbuję przynajmniej choć trochę o tym zapomnieć , ale oboje dobrze wiemy , że to niemożliwe . Jak na razie pozostaje mi udawać przed resztą świata , że wszystko jest dobrze , ale przez te ostatnie wydarzenia zrozumiałam , że muszę zmienić swoje nastawienie do życia i ludzi .
________________________________________________________________________
CZYTACIE = KOMENTUJECIE <3
Może wieczorkiem jeszcze coś dodam ;D

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ryczę < 3
Kochany < 3

Anonimowy pisze...

Ryczę < 3
Kochany < 3

zakochanawnim pisze...

tak <3 *.*

Wiktoria Topolewska pisze...

Świetne :)

Emily Styles pisze...

Omg! Genialny. Nie spodziewałam się tego, że Julka tak naskoczy na Sandrę. Nie dziwię się jej. Czekam na następny i życzę weny.

Anonimowy pisze...

jesteś boska K.C. <3 piszpiszijeszczerazpisz;)))

oldzina pisze...

Czytam każdy twój rozdział i po prostu jest zarąbisty ;-) z niecierpliwością czekam na nn

Paula Horan pisze...

zajebiste :*

Anonimowy pisze...

Kochammmm .!! <33
Czekam cierpliwie nn ! ^^

Olaa-aleks1023 pisze...

Ohh <3 Piękne :*