wtorek, 27 sierpnia 2013

Two Years

Rozdział 34.
                                                     ~Oczami Julii~
Tak jak przewidziałam  następnego dnia rano zadzwonił lekarz z prośbą , żeby Harry przywiózł mnie do lekarza , szybko załatwiliśmy opiekę dla córki  i tak teraz jesteśmy w szpitalu , ja leżę na łóżko podpięta do różnych maszyn  , a u mojego boku siedzi Harry , który bez przerwy ściska moją dłoń. On milczy , widzę jak zaciska zęby i jak trzęsą się jego ręce , można bardzo łatwo zauważyć jak bardzo się denerwuje . Martwię się o niego , wiem , że jest silny i sobie poradzi , ale patrząc na jego przerażoną twarz nie mogę odgonić od siebie jednej myśli – co jeśli on się załamię ? Co jeśli będzie tak bardzo przybity , że nie będzie potrafił się pozbierać ? A wtedy runie jego kariera i nie wiadomo czy będzie w stanie zajmować się Darcy ? Jest taki smutny patrząc na mnie leżącą tutaj , więc nie mogę pozwolić na to, żeby widział jak odchodzę , a ja czuję , że ten moment już się zbliża.

- Harry – zwróciłam się do chłopaka , Styles podniósł głowę i spojrzał na mnie – mogę cię o coś prosić ?
- Oczywiście – odpowiedział pewnym głosem.
- Mógłbyś pojechać na chwilę do domu i przywieść mi mój zeszyt ? – poprosiłam – chciałabym zapisać w
nim coś jeszcze – uśmiechnęłam się .
- No… dobra… - Hazz był zdziwiony moją prośbą – wrócę za 10-15 minut – zapewnił – Kocham cię – pocałował mnie namiętnie w usta , a następnie wyszedł z pokoju .
Wzięłam szybko do ręki kartkę i długopis , które leżały na stoliku obok  i zaczęłam pisać , ale z każdą chwilą czułam jak słabnę , ledwo mogłam już utrzymać  w dłoni długopis . Zostawiając już na kartce koślawy podpis opadłam na poduszkę , moje ciało stało się  nagle ciężki , każdy oddech sprawiał coraz więcej wysiłku , maszyna , która rejestrowała bicie mojego serca zaczęła wydawać głośne  dźwięki , jednak stopniowo cichła . Zobaczyłam gdzieś w oddali małe , białe światełko  i upuszczając trzymaną wcześniej w dłoni kartkę papieru zamknęłam oczy udając się na wieczny spoczynek …
                                                                    ~Oczami Harrego~
Byłem w domu szukając zeszytu Julki , jej prośba bardzo mnie zdziwiła , ale skoro twierdziła , że go potrzebuję to chyba taka była prawda . Gdy w końcu go znalazłem  i chciałem już wychodzić z domu zobaczyłem coś takiego jakby Julka stała w kuchni i chowała coś do szafek , zamrugałem kilka razy , a ona zniknęła , mam jakieś zwidy . Julka jest w szpitalu , ale skoro to zobaczyłem to nie może wróżyć to nic dobrego .
Dosłownie wybiegłem z domu prawie zapominając zamknąć drzwi na klucz , ruszyłem w kierunku samochodu i nie zważając na ograniczenie prędkości  nacisnąłem pedał gazu i pojechałem w kierunku szpitala . Los jednak chyba nie chciał , żebym zbyt szybko tam dotarł , bo już po chwili wylągowałem w gigantycznym korku. Jakiś idiota zmieniał oponę na środku drogi , a być może moja żona właśnie umiera ! Ku*wa ! Dlaczego właśnie teraz ? Dlaczego wszystko jest przeciwko mnie ?!
W kółko naciskałem klakson z nadzieję , że przyśpieszę ślimaczę ruchy faceta, ale na nic się to nie zdało , nie mogłem czekać dłużej , równie dobrze mogło być już za późno .  Na sąsiednim pasie nie było żadnych korków , mogłem z tego skorzystać , ale problem był taki , że to była droga jednokierunkowa , więc gdybym na nią wjechał złamał bym prawo , a wolałem nie ryzykować pójściem za kratki lub płaceniem mandatu o kolosalnej wielkości , ale też nie mogłem czekać dłużej .
Wyszedłem z samochodu i podszedłem do mężczyzny , który nieudolnie zmieniał koło samochodu .
- Ty jesteś normalny ? – zapytałem faceta , a on popatrzył na mnie zdziwiony .
- Że co proszę ?
- Kur*a zmienia pan oponę na środku jezdni , a moja żona właśnie umiera w szpitalu , więc z łaski swojej wypier*alaj z tą oponą ! – krzyknąłem na niego .
Facet najwidoczniej się przestraszył , szybko wykonywał ostatnie czynności , po czym wsiadł do samochodu i jak najszybciej odjechał . Wróciłem do swojego auta i nie zważając już na nic pojechałem do szpitala , w którym leżała moja ukochana .
Zaparkowałem jak najbliżej i biegiem ruszyłem do budynku , a następnie do pokoju Julki , otworzyłem drzwi i zobaczyłem jak dokoła jej łóżka stoi grupka lekarzy i kilka pielęgniarek . Jeden z doktorów odwrócił się w moją stronę i popatrzył na mnie smutnym wzrokiem .
- Przykro mi panie Styles – powiedział – ale nic nie da się już zrobić .
Nie potrafiłem wypowiedzieć ani jednego słowa , podszedłem do łóżka przepychając się przez znajdujących się przy nim ludzi .Spojrzałem na ukochaną , jej skóra była blada , oczy zamknięte , a klatka piersiowa była nieruchoma . Nie było jej już , odeszła , zostało jedynie ciało . Spóźniłem się , nie pożegnałem się z nią , już nic nie mogę zrobić .
Z moich oczu wypłynął strumień łez , czułem się tak jakby jakaś część mnie umarła , a moje serce pękło . Jedyna i największa miłość mojego życia  odeszła , zostałem sam . Nachyliłem się nad nią i pocałowałem ,
jednak to nie były już te same wargi , które witały mnie rano , mówiły dobranoc wieczorem , i które całowałem choćby półgodziny temu . Te były zimne, nie żywe …
- Panie Styles musi pan wyjść – powiedziała jedna z pielęgniarek , zacisnąłem zęby i zerknąłem ostatni raz na twarz Julki  - a i to chyba do pana – podała mi kartkę , gdy byłem przy drzwiach .
Zapłakany opuściłem pomieszczenie i usiadłem na ławce w korytarzu . Schowałem twarz w dłoniach , płakałem już wiele razy , ale jeszcze nigdy aż tak bardzo . Wraz z nią odszedłem i ja , ja już nie żyję ,  bo moje życie bez niej nie ma już sensu , ja teraz jedynie istnieję , istnieję tylko po to , żeby wychować Darcy , bo dla nikogo innego nie mam już po co żyć . Umarła jedyna dziewczyna , którą naprawdę kochałem , już nigdy nie będę w stanie się zakochać , bo moje serce już na zawsze oddałem Julii.
Otworzyłem złożoną wcześniej na pół kartkę , którą podała mi kobieta. To był list , od Julii do mnie :
Kochanie ,
Przepraszam , że kazałam ci pojechać po ten zeszyt , ale nie chciałam , żebyś patrzył na to jak umieram . Czułam , że to się stanie dzisiaj i właśnie teraz. Przepraszam za to , że nigdy nie odwdzięczę ci się za miłość , którą mi dałeś i za to wszystko co dla mnie zrobiłeś . Byłeś , jesteś najlepszym co spotkał mnie w moim dość krótkim życiu .
Dziękuję za to , że się dla mnie poświęcałeś , za to , że spełniłeś moje marzenia i przede wszystkim za to , że mnie kochałeś . Uśmiechnij się Słoneczko , proszę nie płacz zbyt wiele , masz przed sobą jeszcze całe życie , choć moje ciało nie jest już żywe to moja dusza zawsze będzie z tobą .
Zawsze będę cie kochać …
                                                                                                         Julia.
*5 lat później*
   - Tato czemu jesteś smutny ? – pięciolatka usiadła na moich kolanach i popatrzyła na mnie zdziwionym
głosem .
- Wiesz co dzisiaj za dzień ? – zapytałem i uśmiechnąłem się do niej .
- Wtorek ? – dziewczynka była bardzo zdziwiona moim pytaniem .
- Nie do końca o to mi chodziło – zaśmiałem się – chodź pójdziemy na spacer – wziąłem ją na ręce i zaniosłem na przed pokoju -  załóż buty .
- Tato nic nie rozumiem …
- Zrozumiesz jak ci coś pokarzę – zapewniłem ją .
Gdy byliśmy już gotowi  złapałem ją za rękę i razem wyszliśmy  z domu . Ruszyliśmy chodnikiem w stronę pobliskiego parku , to niesamowite wszystko wyglądało prawie tak samo jak te kilka lat temu , tak samo mocno świeciło słońce i wiał delikatny letni wietrzy , w powietrzu unosił się ten sam zapach .
W końcu doszliśmy na miejsce i usiedliśmy na ostatniej , położonej najdalej ze wszystkich ławek .  Darcy usiadła po prawej stronie , a ja po lewej .
- Tatusiu dlaczego tu przyszliśmy ? – po chwili zadała pytanie.
- Siedem lat temu na tej ławce poznałem twoją mamę kochanie – uśmiechnąłem się wspominając ten dzień .
- Jaka ona była ? – Darcy nie pamiętała Julii , nawet nie miała szansy jej poznać .
- Najwspanialsza na świecie ….
                                                                                   The end.
____________________________________________________________________
I tak właśnie kończy się nasza historia :) Mam nadzieję , że opowiadanie wam się podobało i dziękuję za wszystkie komentarze <3
Dzisiaj wieczorem dodam bohaterów nowego opowiadania i być może pierwszy rozdział :) Kocham was <3
10 KOMENTARZY = NOWE OPOWIADANIE <3

15 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Super <3

Anonimowy pisze...

Ma ktoś paczkę chusteczek?
Jest zajebisty, kocham to opowiadanie *__* fajne zakończenie <3

Anonimowy pisze...

Kocham to szkoda że to już koniec

Anonimowy pisze...

płacze.... NIESANOWITE !!! <333/Paula/Żulx.. xoxoxo

Anonimowy pisze...

Płaczę!

Anonimowy pisze...

boski..!! <3

Anonimowy pisze...

Zaje ...

Patrycja Styles pisze...

Ma ktoś chusteczki ? Bo płaczę właśnie :'( Jaki ty masz dziewczyno talent :) Świetny

Anonimowy pisze...

WoW..popłakałam się, coś pięknego!! <3 <3

Andzia Styles pisze...

Piękne to opowiadanie takie smutne ale super nie mogę się doczekać kolejnego opowiadania

Anonimowy pisze...

Płaczę, po prostu płaczę :') piękne <3 czekamy na nowe opowiadanie :)

Sylwia Halbiniak pisze...

Płaczę świetne :*

Anonimowy pisze...

Piękny Pierwszy raz się tak rozpłakałam przy czytaniu <3

Julia Dłużniewska pisze...

Jestem cała mokra od łez ♥ To jest przepiękne ;**

Anonimowy pisze...

Kocham to opowiadanie, płacze <3