czwartek, 25 kwietnia 2013

I want you to rock me

Rozdział 22.
                                             ~Oczami Harrego~
W tej chwili siedziałem w samochodzie i byłem w drodze do domu , do Londynu . Dzisiejszy dzień jest   to wszystko też jest dla mnie ważne , ona nie może oczekiwać , że tak po prostu to rzucę i będę z nią już na zawsze. Zaraz , zaraz jejku o czym ja w ogóle myślę , przecież ja ją kocham , a te wszystkie rzeczy są nie ważne  muszę  wrócić do Manchester’u i ją przeprosić , muszę to wszystko naprawić ! Po mimo tego , że strasznie padał deszcz z piskiem opon zawróciłem , dodałem gazu i pojechałem z powrotem do miasta . Wycieraczki w samochodzie przesuwały się po szybie jak szalone , a ja jak jakiś idiota co chwile dodawałem gazu , musiałem tam być szybko , za nim będzie za późno. Nagle tuż przede mną pojawił się ogromny tir , nie zdążyłem wyhamować …
najgorszym w całym moim życiu. Najpierw na spotkaniu z menagerem i Modest powiedzieli mi , że mój związek z Julką jest niedopuszczalny , a teraz jeszcze ta cała kłótnia. Tak , nie chce tych dzieci , ale nie chodzi mi o to ,że nie chce ich teraz tylko jak już będę wystarczająco dojrzały na to , żeby móc zostać ojcem , a w teraz na pewno taki nie jestem . Musiałbym ograniczyć wszystkie imprezy , wypady do klubu , spotkanie z przyjaciółmi , ja nie wiem czy potrafię … Może lepiej będzie jeśli Julka wróci do Polski , a ja będę jej po prostu przysyłać pieniądze na dzieci i to wszystko co jest potrzebne ? Z drugiej jednak strony to by było strasznie egoistyczne zostawić ją samą z dwójką dzieci , ale ja nie dam rady , ja mam też przecież karierę , fanów , koncerty , wywiady
                              ~Oczami Julii~
Odkąd Harry wyszedł z pokoju minęły 3 godziny , siedziałam zapłakana na łóżku , byłam zła na siebie ,   zadbać o siebie , a teraz będę musiała dbać jeszcze o dzieci , ale skoro woli być „tatusiem na odległość ” i nie chce mieć kontaktu z dziećmi to jest już jego sprawa . Wstałam z łóżka i podeszłam do okna , od dłuższego czasu strasznie padał deszcz , zobaczyłam jak na sygnale jadą dwie karetki , ciekawe co się stało? Nagle usłyszałam dźwięk swojej komórki , było już dość późno i nie spodziewałam się żadnych telefonów . Podeszłam do komody , na której leżał telefon i spojrzałam na ekran , dzwoniła  El , odebrałam :
mogłam go o to nie pytać , wtedy nie byłoby tej całej kłótni i tego wszystkiego . Co ja narobiłam ? Chociaż teraz przynajmniej wiem , że on nie chce tych dzieci , są dla niego tylko ciężarem , chyba nic tu po mnie , lepiej będzie jeśli wrócę do Polski , nie będę mu się narzucać , skoro on nie chce ich , a teoretycznie one są częścią mnie to tak jakby nie chciał mnie . Mogłam tu nie przyjeżdżać , wtedy on by się o niczym nie dowiedział i nie byłoby żadnych problemów , od początku miałam racje , to wszystko było jedną wielką pomyłką . Skoro on nie jest jeszcze gotowy na to , aby być ojcem to chyba nie możemy być razem . Ale czy Harry myśli , że ja jestem gotowa na to , żeby być w tym wieku matką i to jeszcze bliźniaków ? Dopiero skończyłam liceum , ledwo sama umiem
- Halo ?
- Harry miał wypadek – dziewczyna mówiła strasznie szybko , praktycznie nie rozumiałam tego co do mnie mówi .
- Co ? El o co ci chodzi ? – pytałam zdziwiona .
- Chodzi o to , że Harry miał wypadek  i właśnie zawieźli go do szpitala – wyjaśniła , tym razem tak , że udało mi się ją zrozumieć .
- O mój Boże – powiedziałam i zaczęłam szybciej oddychać , do oczu napłynęły mi łzy- El , możesz po mnie do niego zawieść ? – poprosiłam .
- Będę za pięć minut – odpowiedziała po czym się rozłączyła .
Tylko nie to ! Co ja zrobiłam ?! To na pewno wszystko przez tą głupią kłótnie , teraz Harry jest w szpitalu , tylko dlatego , że ja nie mogłam zrozumieć tego , że on nie może się jeszcze oswoić z faktem , że będziemy mieć dzieci .
Dwadzieścia minut później byłam już w szpitalu , wpadłam do recepcji i zapytałam  kobiety za biurkiem o Harrego , na co ona odpowiedziała mi , że chłopak właśnie w tej chwili leży na stole operacyjnym , i że  jest w stanie krytycznym. Usiadłam załamana na krześle w poczekalni i zaczęłam płakać , łzy wypływały ze mnie litrami , nie potrafiłam się uspokoić , bałam się , bałam się o Harrego , a co jeśli on z tego nie wyjdzie ?  Wtedy nie potrafiłabym sobie tego wybaczyć . Kobieta , z którą wcześniej rozmawiałam przy recepcji , podeszła do mnie , podała paczkę chusteczek i powiedziała :
- Teraz trzeba mieć nadzieję …

3 komentarze:

Agata Sobczak pisze...

ej dalej pisz proszę ;*

Anonimowy pisze...

dalej <333
Bęędzie dziś następny ? : P

Larry Stylinson pisze...

płaczę...
chyba najsmutniejszy rozdział :'(
ale pisz szybko następny bo chciałabym wiedzieć co się z nim stanie ;D
aha i do innych czytelników: czy wy też macie po części przesunięty tekst? ja mam tak przy każdym rozdziale :P