Rozdział 15.
~Oczami Julii~
swojego chłopaka zapytać o
coś ważnego , choć przyznam szczerze było to dla mnie dość krępujące .
- Hazz mam takie pytanie … - zaczęłam – czy jak my … eh … no
wiesz – miałam nadzieję , że zrozumie o co mi chodzi , po jego minie było widać
, że ogarnął moje nie składne zdania – czy ty się zabezpieczasz ?
- Zazwyczaj tak – odpowiedział i uśmiechnął się – a dlaczego
pytasz ?
- Bo ostatnio trochę wymiotowałam i po prostu bałam się , że
zaszłam w ciąże – wyjaśniłam – zaraz … zaraz … co to znacz , że zazwyczaj ?!
- No , bo nie zabezpieczyłem się tylko raz , wtedy po
imprezie , a to wszystko tylko dlatego , że nie to było spontaniczne i się nie
przygotowałem – wytłumaczył , z jego twarzy nie schodził uśmiech - a ty się nie denerwuj - Harry złapał mnie za rękę – nigdy bym cię nie
„uszczęśliwił ” dzieckiem - zaśmiał się
– no chyba , żebyś chciał to wtedy zmienia postać rzeczy.
- Przepraszam , ja nie powinnam tak na ciebie naskakiwać –
westchnęłam – denerwuje się jutrzejszym występem i… - w tym momencie Harry mi przerwał .
- Chodź do mnie – chłopak przyciągnął mnie i posadził na
swoich kolanach – czym ty się denerwujesz ? – objął mnie w pasie .
- No jak to czym ? Wiesz ile tam będzie ludzi ? Ode mnie zależy to czy to całe przedstawienie
, co jeśli się przewrócę , albo pomylę kroki ?
- Julka o czym ty mówisz ? – zaśmiał się – jesteś najlepszą
tancerką jaką kiedykolwiek widziałem , kroki powtarzasz nawet przez sen , wszystko pójdzie dobrze –
pocałował mnie delikatnie w usta .
- Ale przyjdziesz ?
- Przecież obiecałem – odgarnął mi kosmyk włosów z twarzy –
wiesz , że cię kocham ?
- A wiesz , że ja ciebie bardziej ? – uśmiechnęłam się .
- Julka , a te krzyki to skąd ? – spytał po krótkiej chwili
, zdziwiłam się , że nie usłyszał tego hałasu wcześniej .
- Eh … z sypialni moich rodziców – trochę się tym
zawstydziłam – mama próbuje wrobić tatę w to dziecko - wytłumaczyłam .
- Aha – skomentował krótko
i zaśmiał się , ciekawe o czym pomyślał ?
- O czym myślisz ?
- Ciekawe jakby to było jakbyśmy mieli mieć dziecko ? –
uśmiechnął się , dzisiaj strasznie często się uśmiechał .
- W tym wieku ? Odpada kochanie – zaśmiałam się .
- Dlaczego ? Nie chciałabyś mieć takiego małego dzidziusia ?
– śmiejąc się położył mnie na łóżku .
- Pewnie , ale jak ty go za mnie urodzisz – odpowiedziałam również
się śmiejąc .
- No to może lepiej poczekamy jeszcze trochę – pocałował
mnie .
***
Dzień występu . W tej chwil byłam już dwóch godzin w teatrze
, w którym miało odbyć się przedstawienie . Byłam bardziej zestresowana niż
kiedykolwiek . Za kulisami krzątało się
strasznie dużo ludzi , fryzjerki , makijażystki oraz ludzie , którzy pomagali tancerką ubrać
się w kostiumy . Wyglądało to trochę jak za kulisami przed występem One
Direction , tyle , że u nas nie było ochroniarzy . Właśnie czekałam aż zrobią
mi makijaż , gdy dostała smsa od Harrego :
„ Wszystko będzie
dobrze kochanie <3 ”
Od kiedy mój chłopak umie czytać w myślach ? On jest po
prostu wspaniały , jedyny w swoim
rodzaju . Czym ja sobie zasłużyłam na kogoś takiego jak on ? Chyba tego nigdy
się nie dowiem , ale wiem , że
chciałabym spędzić resztę swojego życia właśnie z nim , bo nikt inny nie jest potrzebny mi do szczęścia
tak bardzo jak on .
Praktycznie byłam już gotowa , miałam już na sobie mój
śliczny , biały kostium ,fryzura i
makijaż też były już zrobione , zostało mi ubrać tylko moje srebrne baletki
. Za nim to zrobiłam dyskretnie wyjrzałam zza kurtyny , na widowni
z każdą chwilą przybywało osób .
Normalnie pewnie umarłabym teraz ze stresu i strachu , ale w tłumie ludzi
zobaczyłam Harrego , który zajmowała razem z resztą One Direction oraz moimi
przyjaciółkami miejsca w drugim rzędzie . Fakt , że on jest uspokoił mnie i
mogłam wreszcie założyć te nieszczęsne baletki , z którymi jest nie mało roboty
.
- Za 5 minut zaczynamy , wszyscy na swoje miejsca ! –
krzyknęła jedna z nauczycielek.
Wszystkie tancerki ustawiły się w takiej kolejności w jakiej
wychodziły . Ja byłam jako czwarta , przede fala stresu , fakt , że będzie nas oglądało
kilka set ludzi był dość przerażający . Aby pozbyć się stresu zaczęłam sobie
wyobrażać , że tańczę tylko i wyłącznie dla Harrego , pozbyłam się reszty ludzi
, w moim umyśle pozostał tylko i wyłącznie on .
mną wychodziła Agata , Cloe i Alice
. Całą naszą grupę w jednej chwili ogarnęła jedna , wielka
Nagle włączone muzykę . Na początku była cicha , ale z każdą
chwilą robiła się coraz głośniejsza i
ogarniała cały budynek . Pierwsze tancerki wyszły na scenę powoli zaczynając pierwszy układ , za kilka
sekund miałam wyjść na scenę , odetchnęłam głęboko poczym piruetem weszłam na
scenę tańcząc swoje kroki . Nie skupiałam się na widowni , na tym czy kogoś w
ogóle to interesuje , po prostu robiłam to co kocham , już nie obchodziło mnie
to czy ktokolwiek mnie widzi , bo dzisiaj to ja jestem gwiazdą i to jest mój
dzień . Z każdym następnym krokiem szło
mi coraz lepiej , praktycznie nie schodziłam ze sceny , było cudownie . Ale w pewnej chwili usłyszałam przeraźliwy
huk , a potem jakby coś we mnie uderzyło , upadłam i poczułam straszny ból . Z
tego wszystkiego pamiętam jeszcze tylko plamę krwi , która utworzyła się obok
mnie i krzyk Agaty , która była najbliżej .
~Oczami Harrego ~
W teatrze nastało jedno wielkie zamieszanie. Policja ,
karetki , krzyki , strach , płacz i przerażenie . Julka została postrzelona
przez kogoś z widowni , nie wiem kto to jest , ale jeśli tylko dostanę tą osobę
w swoje ręce to jestem w stanie ją zabić . Łzy same napływały mi do oczu , nie
potrafiłem zapanować nad emocjami . W
tej chwili ratownicy zabierali Julkę do karetki , miała z nią jechać jej mama ,
ale kobieta zawahał się i podeszła do mnie . Stałem nie ruchomo wpatrując się
jak wnoszą na noszach moją dziewczynę do
karetki .
- Harry – mama Julki położyła mi dłoń na ramieniu – ty z nią
jedź , bardziej jej się teraz przydasz niż ja …
- Jest pani pewna ? – zapytałem zdziwiony tym co do mnie
powiedziała .
- Tak , ja i tata Julki będziemy jechać tuż za karetką –
zapewniła - Harry , jeszcze nigdy nie
widziałam , żeby Julka darzyła kogoś takim uczuciem jak ciebie , proszę idź do
niej , nie chcę stracić kolejnego dziecka …
- Dziękuję – powiedziałam i poszedłem w stronę karetki .
Wsiadłem do pojazdu , kierowca odpalił silnik i z nie
wyobrażalną prędkością wyjechał na drogę . Samochód pędził przez centrum
Londynu , Julka była nieprzytomna , blada , wyglądała jakby miała zaraz odejść
z tego świata . Straciła bardzo dużo krwi . Tak trudno było mi na nią patrzeć i
powstrzymywać się od
Nie mogę jej stracić , nie potrafiłbym bez niej żyć . Boże błagam , niech wszystko będzie dobrze
!
płaczu . Przez jakiś czas przez głowę przechodziła mi myśl
– a co jeśli nie uda im się jej uratować ?
- Nie martw się – powiedział do mnie jeden z lekarzy –
zrobimy wszystko , żeby ją uratować – zapewniał .
Minęło chyba pół godziny . Julkę zabrali od razu na salę
operacyjną , a ja zostałem na korytarzu razem z resztą . Prócz mnie były tu jeszcze
przyjaciółki Julki , Paula , Em ( która nie dawno wróciła do Londynu ) i
Lottie , jak także jej rodzice ,
koleżanka z tańców oraz Zayn , Liam , Louis i Niall . Wszyscy byli smutni i
przestraszeni , oprócz mnie ja byłem przerażony , wściekły na tą osobę , która
była zdolna zranić moją Julkę . Nie
potrafiłem zapanować nad swoimi emocjami , chodziłam w kółko od początku do
końca korytarza próbując jakoś się uspokoić , jednak to nic nie dawało . Miały
godziny , minuty , sekundy , ale jak na razie nie było żadnych wieści na temat
Juli .
- Harry usiądź sobie
i spróbuj się uspokoić – powiedział do mnie spokojnym tonem Liam .
- Nie , nie będę siedzieć – odpowiedziałam dość
nieprzyjemnie – Czemu nikt nic nie chce nam powiedzieć ?!
Zayn i Louis wstali ze swoich miejsc i siłą przymusili mnie
do tego , żebym usiadł na krześle , a oni sami usiedli obok .
- Harry dla nas wszystkich jest to trudne , wszyscy boimy
się o Julkę ,ale musimy spróbować się jakoś uspokoić , bo takim zachowaniem jak
twoje nic nie zdziałamy – Lottie
poklepała mnie po ramieniu .
- Ale ja tak nie umiem , nie potrafię się uspokoić , boję się , że ją stracę , nie potrafiłbym bez
niej żyć – do moich oczu znowu napłynęły łzy , Paula podała mi chusteczkę .
Po paru minutach , które cała nasza grupa spędziła w
niekomfortowej dla wszystkich ciszy , z Sali operacyjnej wyszedł lekarz . Od
razu wstałem z miejsca , muszę dokładnie wiedzieć co się dzieje z moją ukochaną
.
- Krwotok został opanowany – zaczął doktor spokojnym i poważnym głosem - teraz będzie wszystko dobrze – wszyscy odetchnęli
z ulgą – ale – lekarz co chwila robił przerwy między słowami jakby chciał
stworzyć napięcie - ale tylko jeśli będzie
mieć przeszczep nerki , kula z pistoletu przebiła jedną z nerek Julki i jeśli
wystarczając szybko nie będzie mieć przeszczepu może być źle – westchnął cicho –
teraz trzeba tylko znaleźć dawce .
- Ja będę dawcą – powiedziałem szybko nawet się nie zastanawiając
, wiedziałem , że muszę to zrobić .
_____________________________________________________________________________
Czytacie = komentujecie <33
_____________________________________________________________________________
Czytacie = komentujecie <33
7 komentarzy:
Ryczę <333
Czekam na następny < 3
Świetny , dalej <3
Fajny pisz dalejj ;3
Ja myślę, że to Sandra ją postrzeliła ;o Ale to tylko moje przypuszczenie, a rozdział genialny jak zawsze ;*
Pierdole!! *O* Przez to twoje opowiadanie nie mogę spać <33 Cały czas myślę o nim i o ciągu dalszym!! Proszę nie znęcaj się i dodaj jeszcze dzisiaj kolejny rozdział ;33
dodaj jeszcze dzisiaj następny <3
czekamy na nastepny ! <3
Prześlij komentarz