czwartek, 30 maja 2013

Kiss you



Rozdział 15.
                                 ~Oczami Julii~
Razem z  Harrym siedziałam teraz w swoim pokoju , po mimo tego , że wymioty ustąpiły  to musiałam się
swojego chłopaka zapytać o coś ważnego , choć przyznam szczerze było to dla mnie dość krępujące .
- Hazz mam takie pytanie … - zaczęłam – czy jak my … eh … no wiesz – miałam nadzieję , że zrozumie o co mi chodzi , po jego minie było widać , że ogarnął moje nie składne zdania – czy ty się zabezpieczasz ?
- Zazwyczaj tak – odpowiedział i uśmiechnął się – a dlaczego pytasz ?
- Bo ostatnio trochę wymiotowałam i po prostu bałam się , że zaszłam w ciąże – wyjaśniłam – zaraz … zaraz … co to znacz , że zazwyczaj ?!
- No , bo nie zabezpieczyłem się tylko raz , wtedy po imprezie , a to wszystko tylko dlatego , że nie to było spontaniczne i się nie przygotowałem – wytłumaczył , z jego twarzy nie schodził uśmiech  - a ty się nie denerwuj -  Harry złapał mnie za rękę – nigdy bym cię nie „uszczęśliwił ” dzieckiem  - zaśmiał się – no chyba , żebyś chciał to wtedy zmienia postać rzeczy.
- Przepraszam , ja nie powinnam tak na ciebie naskakiwać – westchnęłam – denerwuje się jutrzejszym występem  i… - w tym momencie Harry mi przerwał .
- Chodź do mnie – chłopak przyciągnął mnie i posadził na swoich kolanach – czym ty się denerwujesz ? – objął mnie w pasie .
- No jak to czym ? Wiesz ile tam będzie ludzi ?  Ode mnie zależy to czy to całe przedstawienie , co jeśli się przewrócę , albo pomylę kroki ?
- Julka o czym ty mówisz ? – zaśmiał się – jesteś najlepszą tancerką jaką kiedykolwiek widziałem , kroki powtarzasz nawet  przez sen , wszystko pójdzie dobrze – pocałował mnie delikatnie w usta .
- Ale przyjdziesz ?
- Przecież obiecałem – odgarnął mi kosmyk włosów z twarzy – wiesz , że cię kocham ?
- A wiesz , że ja ciebie bardziej ? – uśmiechnęłam się .
- Julka , a te krzyki to skąd ? – spytał po krótkiej chwili , zdziwiłam się , że nie usłyszał tego hałasu wcześniej .
- Eh … z sypialni moich rodziców – trochę się tym zawstydziłam – mama próbuje wrobić tatę w to dziecko  - wytłumaczyłam .
- Aha – skomentował krótko  i zaśmiał się , ciekawe o czym pomyślał ?
- O czym myślisz ?
- Ciekawe jakby to było jakbyśmy mieli mieć dziecko ? – uśmiechnął się , dzisiaj strasznie często się uśmiechał .
- W tym wieku ? Odpada kochanie – zaśmiałam się .
- Dlaczego ? Nie chciałabyś mieć takiego małego dzidziusia ? – śmiejąc się położył mnie na łóżku .
- Pewnie , ale jak ty go za mnie urodzisz – odpowiedziałam również się śmiejąc .
- No to może lepiej poczekamy jeszcze trochę – pocałował mnie .
                                                                ***
Dzień występu . W tej chwil byłam już dwóch godzin w teatrze , w którym miało odbyć się przedstawienie . Byłam bardziej zestresowana niż kiedykolwiek  . Za kulisami krzątało się strasznie dużo ludzi , fryzjerki , makijażystki   oraz ludzie , którzy pomagali tancerką ubrać się w kostiumy . Wyglądało to trochę jak za kulisami przed występem One Direction , tyle , że u nas nie było ochroniarzy . Właśnie czekałam aż zrobią mi makijaż , gdy dostała smsa od Harrego :
„ Wszystko będzie dobrze kochanie <3 ”
Od kiedy mój chłopak umie czytać w myślach ? On jest po prostu wspaniały , jedyny  w swoim rodzaju . Czym ja sobie zasłużyłam na kogoś takiego jak on ? Chyba tego nigdy się nie dowiem  , ale wiem , że chciałabym spędzić resztę swojego życia właśnie z nim , bo  nikt inny nie jest potrzebny mi do szczęścia tak bardzo jak on .
Praktycznie byłam już gotowa , miałam już na sobie mój śliczny , biały kostium  ,fryzura i makijaż też były już zrobione , zostało mi ubrać tylko moje srebrne baletki .  Za nim to zrobiłam  dyskretnie wyjrzałam zza kurtyny , na widowni z każdą chwilą przybywało  osób . Normalnie pewnie umarłabym teraz ze stresu i strachu , ale w tłumie ludzi zobaczyłam Harrego , który zajmowała razem z resztą One Direction oraz moimi przyjaciółkami miejsca w drugim rzędzie . Fakt , że on jest uspokoił mnie i mogłam wreszcie założyć te nieszczęsne baletki , z którymi jest nie mało roboty .
- Za 5 minut zaczynamy , wszyscy na swoje miejsca ! – krzyknęła jedna z nauczycielek.
Wszystkie tancerki ustawiły się w takiej kolejności w jakiej wychodziły . Ja byłam jako czwarta , przede   fala stresu , fakt , że będzie nas oglądało kilka set ludzi był dość przerażający . Aby pozbyć się stresu zaczęłam sobie wyobrażać , że tańczę tylko i wyłącznie dla Harrego , pozbyłam się reszty ludzi , w moim umyśle pozostał tylko i wyłącznie on .
mną wychodziła Agata , Cloe i Alice . Całą naszą grupę w jednej chwili ogarnęła jedna , wielka
Nagle włączone muzykę . Na początku była cicha , ale z każdą chwilą robiła się coraz głośniejsza  i ogarniała cały budynek . Pierwsze tancerki wyszły na scenę  powoli zaczynając pierwszy układ , za kilka sekund miałam wyjść na scenę , odetchnęłam głęboko poczym piruetem weszłam na scenę tańcząc swoje kroki . Nie skupiałam się na widowni , na tym czy kogoś w ogóle to interesuje , po prostu robiłam to co kocham , już nie obchodziło mnie to czy ktokolwiek mnie widzi , bo dzisiaj to ja jestem gwiazdą i to jest mój dzień . Z każdym następnym krokiem  szło mi coraz lepiej , praktycznie nie schodziłam ze sceny , było cudownie .  Ale w pewnej chwili usłyszałam przeraźliwy huk , a potem jakby coś we mnie uderzyło , upadłam i poczułam straszny ból . Z tego wszystkiego pamiętam jeszcze tylko plamę krwi , która utworzyła się obok mnie i krzyk Agaty , która była najbliżej .
                                                         ~Oczami Harrego ~
W teatrze nastało jedno wielkie zamieszanie. Policja , karetki , krzyki , strach , płacz i przerażenie . Julka została postrzelona przez kogoś z widowni , nie wiem kto to jest , ale jeśli tylko dostanę tą osobę w swoje ręce to jestem w stanie ją zabić . Łzy same napływały mi do oczu , nie potrafiłem zapanować nad emocjami .  W tej chwili ratownicy zabierali Julkę do karetki , miała z nią jechać jej mama , ale kobieta zawahał się i podeszła do mnie . Stałem nie ruchomo wpatrując się jak  wnoszą na noszach moją dziewczynę do karetki .
- Harry – mama Julki położyła mi dłoń na ramieniu – ty z nią jedź , bardziej jej się teraz przydasz niż ja …
- Jest pani pewna ? – zapytałem zdziwiony tym co do mnie powiedziała .
- Tak , ja i tata Julki będziemy jechać tuż za karetką – zapewniła -  Harry , jeszcze nigdy nie widziałam , żeby Julka darzyła kogoś takim uczuciem jak ciebie , proszę idź do niej , nie chcę stracić kolejnego dziecka …
- Dziękuję – powiedziałam i poszedłem w stronę karetki .
Wsiadłem do pojazdu , kierowca odpalił silnik i z nie wyobrażalną prędkością wyjechał na drogę . Samochód pędził przez centrum Londynu , Julka była nieprzytomna , blada , wyglądała jakby miała zaraz odejść z tego świata . Straciła bardzo dużo krwi . Tak trudno było mi na nią patrzeć i powstrzymywać się od   Nie mogę jej stracić , nie potrafiłbym bez niej żyć  . Boże błagam , niech wszystko będzie dobrze !
płaczu . Przez jakiś czas przez głowę przechodziła mi myśl – a co jeśli nie uda im się jej uratować ?
- Nie martw się – powiedział do mnie jeden z lekarzy – zrobimy wszystko , żeby ją uratować – zapewniał .
Minęło chyba pół godziny . Julkę zabrali od razu na salę operacyjną , a ja zostałem na korytarzu razem z resztą . Prócz mnie były tu jeszcze przyjaciółki Julki , Paula , Em ( która nie dawno wróciła do Londynu ) i Lottie  , jak także jej rodzice , koleżanka z tańców oraz Zayn , Liam , Louis i Niall . Wszyscy byli smutni i przestraszeni , oprócz mnie ja byłem przerażony , wściekły na tą osobę , która była zdolna zranić moją Julkę  . Nie potrafiłem zapanować nad swoimi emocjami , chodziłam w kółko od początku do końca korytarza próbując jakoś się uspokoić , jednak to nic nie dawało . Miały godziny , minuty , sekundy , ale jak na razie nie było żadnych wieści na temat Juli .
-  Harry usiądź sobie i spróbuj się uspokoić – powiedział do mnie spokojnym tonem Liam .
- Nie , nie będę siedzieć – odpowiedziałam dość nieprzyjemnie – Czemu nikt nic nie chce nam powiedzieć ?!
Zayn i Louis wstali ze swoich miejsc i siłą przymusili mnie do tego , żebym usiadł na krześle , a oni sami usiedli obok .
- Harry dla nas wszystkich jest to trudne , wszyscy boimy się o Julkę ,ale musimy spróbować się jakoś uspokoić , bo takim zachowaniem jak twoje  nic nie zdziałamy – Lottie poklepała mnie po ramieniu .
- Ale ja tak nie umiem , nie potrafię się uspokoić ,  boję się , że ją stracę , nie potrafiłbym bez niej żyć – do moich oczu znowu napłynęły łzy , Paula podała mi chusteczkę .
Po paru minutach , które cała nasza grupa spędziła w niekomfortowej dla wszystkich ciszy , z Sali operacyjnej wyszedł lekarz . Od razu wstałem z miejsca , muszę dokładnie wiedzieć co się dzieje z moją ukochaną .
- Krwotok został opanowany – zaczął  doktor spokojnym i poważnym głosem -  teraz będzie wszystko dobrze – wszyscy odetchnęli z ulgą – ale – lekarz co chwila robił przerwy między słowami jakby chciał stworzyć napięcie   - ale tylko jeśli będzie mieć przeszczep nerki , kula z pistoletu przebiła jedną z nerek Julki i jeśli wystarczając szybko nie będzie mieć przeszczepu może być źle – westchnął cicho – teraz trzeba tylko znaleźć dawce .
- Ja będę dawcą – powiedziałem szybko nawet się nie zastanawiając , wiedziałem , że muszę to  zrobić .
_____________________________________________________________________________
Czytacie = komentujecie <33

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ryczę <333
Czekam na następny < 3

Anonimowy pisze...

Świetny , dalej <3

Anonimowy pisze...

Fajny pisz dalejj ;3

Olaa-aleks1023 pisze...

Ja myślę, że to Sandra ją postrzeliła ;o Ale to tylko moje przypuszczenie, a rozdział genialny jak zawsze ;*

Wiktoria Topolewska pisze...

Pierdole!! *O* Przez to twoje opowiadanie nie mogę spać <33 Cały czas myślę o nim i o ciągu dalszym!! Proszę nie znęcaj się i dodaj jeszcze dzisiaj kolejny rozdział ;33

Anonimowy pisze...

dodaj jeszcze dzisiaj następny <3

zakochanawnim pisze...

czekamy na nastepny ! <3